Bombowy sposób na utrudnienie procesu

Co najmniej trzy najbliższe miesiące spędzi w areszcie mieszkaniec Piekar Śląskich, który wywoływał fałszywe alarmy bombowe w sądach. 23-latek chciał w ten sposób utrudnić prowadzenie procesu, w którym odpowiada za udział w gangu i porwanie.

O zatrzymaniu i aresztowaniu mężczyzny poinformował w czwartek zespół prasowy śląskiej policji.

Reklama

23-latek został oskarżony o to, że w 2003 r., razem z dwoma innymi bandytami, w Piekarach Śląskich uprowadził z ulicy mężczyznę. Bandyci wywieźli ofiarę do lasu i pobili ją. Właśnie za to przestępstwo, a także za udział w zorganizowanej grupie przestępczej odpowiada w toczącym się procesie.

- W dniu w którym przed sądem mieli zeznawać świadkowie, zadzwonił do sądu z informacją o podłożeniu ładunku wybuchowego - powiedział starszy aspirant Piotr Budzyń z policji w Piekarach Śląskich.

Mężczyzna prawdopodobnie nie zostałby aresztowany, gdyby wcześniej nie był pod dozorem policji, orzeczonym w związku z wcześniejszymi przestępstwami. Teraz zarzucono mu utrudnianie czynności urzędowych sądu w Tarnowskich Górach, za co grozi do pięciu lat więzienia.

Policja ustaliła, że mężczyzna wywołał fałszywy alarm bombowy co najmniej dwa razy - także w Sądzie Okręgowym w Gliwicach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje