Miejsce dla radnych!

Osiemnastu z 31 katowickich radnych chce parkować samochody pod samym magistratem. Zamiast zostawiać je w podziemnym parkingu nieopodal, wolą korkować miasto i zabierać miejsca mieszkańcom.

Zaparkowanie samochodu w centrum Katowic od lat graniczy z cudem. Niedawno miasto ustaliło nowe zasady parkowania w okolicy magistratu, żeby ograniczyć korki i zagwarantować płatne miejsca dla mieszkańców. Radnym wyznaczono parking podziemny nieopodal, w biurowcu Altus, dostępny za darmo podczas sesji i komisji.

Reklama

- Do dyspozycji radnych jest tam piętnaście miejsc, bo tylu jeździ samochodem - wyjaśnia Waldemar Bojarun, rzecznik prezydenta Uszoka. - Na koniec miesiąca mieliśmy dostać fakturę za wykorzystane miejsca. Nie dostaliśmy jej, więc chyba żaden radny nie skorzystał z tej możliwości.

To żaden przywilej

Radni mają bowiem inne plany. Osiemnastu z nich podpisało się pod interpelacją do prezydenta Uszoka o wydanie płatnych zezwoleń na parkowanie w "ścisłym obrębie magistratu". Ich zdaniem, Altus nie spełnia zakładanych dla niego funkcji.

- To żaden przywilej, ale konieczność - zapewnia Dawid Kostempski, pomysłodawca interpelacji. - Wielu radnych nie ma wyrozumiałych szefów i zwalniają ich w ostatniej chwili. Wtedy trudno zdążyć na sesję, na komisję czy w inne miejsca, gdzie radny musi być, wykonując swoje obowiązki. Podkreślam, że chcemy, by te zezwolenia były płatne.

- Nie ma czegoś takiego, jak płatne zezwolenie na parkowanie w centrum - odpowiada Waldemar Bojarun. - Nie możemy na ulicy Młyńskiej blokować miejsc dla radnych, nawet tylko w dniu sesji rady.

Dlaczego radni nie starają się, by przybyło w centrum miejsc parkingowych? - Bo więcej samochodów w centrum to większy ruch i większe korki - mówi Dawid Kostempski. Proponuje stworzenie centrów przesiadkowych, gdzie kierowca zostawi samochód i do centrum dojedzie komunikacją publiczną.

Autobusem też można

Nie wszyscy radni uważają, że należą im się większe przywileje niż mieszkańcom. Pod interpelacją nie podpisała się m.in. Ewa Kołodziej.

- Ja dojeżdżam do centrum autobusem i moim priorytetem jest usprawnienie komunikacji publicznej, zwłaszcza z południa Katowic, tak by stała się alternatywą dla dojazdów samochodem - mówi Ewa Kołodziej. Pod interpelacją nie podpisał się też Adam Warzecha.

- Moim zdaniem to zły pomysł, bo chodzi o parking dla jednej uprzywilejowanej grupy - mówi. - Ja jestem za tworzeniem centrów przesiadkowych, z miejscami do parkowania. Prezydent na odpowiedź na interpelację ma czas do końca tygodnia.

Jolanta Szymczyk-Przewoźna

jolanta.szymczyk@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje