Pasażerowi można nadmuchać?

Franciszek Trzaskoś, który postanowił walczyć z palącymi kierowcami autobusów, nie daje za wygraną. Chce, by przystanki w Katowicach były strefami wolnymi od dymu. Czy tak się stanie, zależy od katowickich radnych.

Po tekście "Echa Dnia" o skardze Franciszka Trzaskosia i Małgorzaty Małeckiej na palących w autobusach kierowców, sprawą zainteresowały się TVN 24 i inne śląskie gazety. Mimo tego KZK GOP nadal nie odpowiada na reklamację, w której dwójka pasażerów domaga się rekompensaty w postaci darmowych biletów, przeproszenia pasażerów i ukarania winnych kierowców.

Reklama

- Nie kupilibyśmy biletów wakacyjnych za 120 zł i miesięcznych po 48 zł każdy, gdybyśmy wiedzieli, że w autobusach PKM Gliwice, który jest członkiem KZK GOP, kierowcy lekceważą zakaz palenia - mówi Franciszek Trzaskoś.

KZK GOP się zgadza

Franciszek Trzaskoś nakręcił komórką trzy filmy, na których łatwo można rozpoznać palących kierowców. Skargi z linkami, na których można je zobaczyć,  przesłał do PKM Gliwice i KZK GOP. Można je też znaleźć na forum Tramwajów Śląskich. Obejrzało je już ponad 4 tysiące osób. Większość z wypowiadających się popiera Franciszka Trzaskosia. Burza w mediach i Internecie sprowokowała KZK GOP do zajęcia się tematem.

- Palący kierowcy to rzeczywiście duży problem i jeśli PKM nie będą w stanie zdyscyplinować swoich kierowców i nie pomogą mandaty, to rozważymy w takich przypadkach nawet rozwiązanie umowy z przewoźnikiem - mówi Alodia Ostroch, kierownik Działu Prasowego KZK GOP. - Palić w autobusach nie wolno. Palenie jest złamaniem umowy między nami a PKM, którego kierowcy to robią.

KZK GOP nie przeprosi

Mimo tego KZK GOP nie ma zamiaru przepraszać pasażerów, ani w ramach rekompensaty zafundować Franciszkowi Trzaskosiowi darmowych biletów. Rozmawiano na ten temat w siedzibie firmy we wtorek.

- Widać po tym, że KZK GOP nie traktuje problemu poważnie i lekceważy swoich klientów - mówi Franciszek Trzaskoś.

- Dlatego postuluję, by Katowice miały strefy wolne o dymu. By nie tylko w autobusach, gdzie przecież jest to zabronione, ale także na przystankach nie wolno było palić. Tak jest już na przykład w Gdańsku czy Lublinie - dodaje.

Co na to radni? Dawid Kostempski, członek komisji zdrowia, pomysł Franciszka Trzaskosia popiera, a nawet chętnie by go rozszerzył. - Jestem zagorzałym przeciwnikiem palenia w miejscach publicznych - mówi radny Kostempski. - Dlatego uważam, że nie tylko przystanki powinny być strefami wolnymi od dymu, ale wszystkie miejsca publiczne. Na początek można zacząć od przystanków.

Tego samego zdania jest Tomasz Szpyrka, wiceprzewodniczący Rady Miasta w Katowicach. - Trzeba by się tylko zastanowić, jak to rozwiązać organizacyjnie - mówi Tomasz Szpyrka. - Trzeba by też pomyśleć o wydzieleniu miejsc dla palaczy, a to wiąże się dla członków KZK GOP z kosztami. Ja jednak uważam, że te koszty warto ponieść.

Jolanta Szymczyk-Przewoźna

jolanta.szymczyk@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje