Przegryzł wisielczą pętlę kolegi

15-letni Mateusz Tomaszewski zachował się jak prawdziwy bohater. Kiedy zobaczył przyjaciela wiszącego na drzewie, natychmiast skoczył na pomoc. Zębami przegryzł skórzany pas, który stał się wisielczą pętlą. Gdyby Mateusz nie zachował zimnej krwi, jego kolega Sebastian już by nie żył, czytamy w "Super Expressie".

Mateusz i Sebastian (imię zmienione) z Katowic zawsze trzymali się razem. Gdy w piątek po południu chłopcy jak zwykle wracali ze szkoły, Sebastian zaczął przebąkiwać o samobójstwie.

Reklama

- Spytał mnie, czy idę się z nim powiesić - opowiada "SE" Mateusz. - Pomyślałem, że to jego kolejny żart.

Chłopcy rozstali się, ale nie na długo. Mateusz zdążył zjeść obiad, gdy do drzwi zapukał Sebastian i poprosił go, by poszedł z nim do kościoła. - Byliśmy na mszy, a Seba się wyspowiadał - mówi Mateusz.

Kiedy chłopcy wracali z kościoła, Sebastian skręcił w pobliski las. Mateusz poszedł za przyjacielem. Z daleka zobaczył, jak chłopak wspiął się na drzewo, zrobił pętlę z paska od spodni i skoczył.

Wtedy Mateusz ruszył z pomocą. Gdy próby złamania gałęzi nie udały się, wspiął się na drzewo i zaczął gryźć skórę paska. Jedną ręką podtrzymywał przyjaciela. Nie wie, jak długo to trwało. Do dziś pamięta słony smak skóry i ulgę, jaką poczuł, kiedy razem z Sebastianem spadali na ziemię.

Za chwilę na miejscu pojawił się tata Mateusza. Zrobił chłopakowi sztuczne oddychanie. Sebastian otworzył oczy. Doszedł do siebie po krótkim pobycie w szpitalu. Wszystko skończyło się dobrze, a on i jego rodzice dziękowali wiele razy Mateuszowi za uratowanie życia.

- To bohater! - mówi "SE" nadkom. Magdalena Szymańska-Mizera z katowickiej policji. - Nigdy wcześniej nie mieliśmy podobnego zdarzenia. Mateusz to bohater. Niejeden dorosły w tak dramatycznej sytuacji mógłby stracić głowę. Nie ma wątpliwości, że tylko dzięki jego postawie nie doszło do tragedii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje