Przemycali ludzi przez granicę

Zarzuty udziału w grupie przestępczej, organizującej nielegalny przerzut osób przez granice oraz fałszowanie im dokumentów, usłyszeli w katowickiej prokuraturze dwaj mężczyźni zatrzymani w Wielkiej Brytanii na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

To mieszkańcy powiatu stalowowolskiego w woj. śląskim; członkowie działającej w latach 2004-2005 zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmowała się m.in. przemytem ludzi - poinformował rzecznik śląskiego oddziału Straży Granicznej podpułkownik Cezary Zaborski. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach.

Reklama

To kolejne zatrzymane w tej sprawie osoby. Główny trzon ok. 20-osobowej grupy rozbito w 2005 r. Pod koniec 2006 r. Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do sosnowieckiego sądu akt oskarżenia obejmujący łącznie 98 osób - członków grupy, m.in. pracującego dla niej fałszerza dokumentów oraz osoby korzystające z jego usług.

Niektórzy członkowie grupy zdołali jednak wówczas umknąć pogranicznikom. Dwóch z nich - kierowcę i kuriera - Straż Graniczna namierzyła w Wielkiej Brytanii w 2007 r. Wówczas też katowicki sąd wydał za nimi Europejski Nakaz Aresztowania. Brytyjska policja zatrzymała obu na początku lutego w południowo-wschodniej Anglii.

Grupa działała od 2004 do 2005 r. - w czasie, gdy na obecnych granicach wewnętrznych Unii prowadzono jeszcze kontrolę graniczną. Przestępcy organizowali cudzoziemcom, którzy legalnie wjechali do Polski, głównie Ukraińcom, nielegalny przerzut do państw Europy Zachodniej.

- Przekroczenie polskiej granicy - południowej lub zachodniej - organizowane było na dwa sposoby. Cudzoziemcy, albo przekraczali polską granicę w przejściach granicznych na podstawie sfałszowanych polskich dokumentów, albo byli przerzucani bez dokumentów przez tzw. zieloną granicę i dopiero wtedy zaopatrywani byli w sfałszowane polskie dokumenty - wyjaśnił Zaborski.

Pogranicznicy trafili na ślad działania grupy w 2005 r., analizując próby nielegalnego przekroczenia granicy przez Ukraińców jadących do Włoch oraz przypadki posługiwania się sfałszowanymi polskimi paszportami.

Dotarcie do organizatorów było o tyle trudne, że członkowie grupy często nie znali się, a cudzoziemcy na wypadek zatrzymania przez Straż Graniczną byli instruowani, by podawać fikcyjne fakty i dane osób.

Śledztwo w tej sprawie trwało rok. Oskarżeniem objęto wówczas większość zamieszanych w tę sprawę osób - mieszkańców woj. śląskiego, lubelskiego i podkarpackiego i obywateli Ukrainy. Głównymi organizatorami było troje Polaków - z woj. śląskiego i podkarpackiego. W grupie funkcjonowały wyraźny podział ról oraz hierarchia poszczególnych jej członków.

Szefowie koordynowali całość przestępczego procederu, od nawiązania kontaktu z cudzoziemcami, przez zorganizowanie im transportu i sfałszowanie dokumentów, po organizację przekroczenia granicy. Oni też pobierali od cudzoziemców opłaty (po ok. 1,5 tys. euro od osoby) i kierowali działaniami pozostałych 23 członków grupy.

Wśród nich byli pomocnicy organizujący cudzoziemcom pobyt w Polsce i dostarczający zdjęć do fałszywych paszportów, fałszerz, paserzy dostarczający fałszerzowi do przerobienia oryginalne dokumenty, kierowcy i przewodnicy przerzucający cudzoziemców przez granicę oraz kurierzy dostarczający im fałszywe dokumenty.

Oprócz przerzucania cudzoziemców przez polską granicę, grupa zajmowała się dostarczaniem polskich, sfałszowanych dokumentów dla cudzoziemców, przebywających już na terenie innych państw (Słowacji, Węgier i Niemiec), by zalegalizować tam ich pobyt lub ułatwić im nielegalne przekraczanie granic do innych krajów.

Podrabianiem dokumentów na zlecenie grupy zajmował się mieszkaniec Sosnowca, który w swoim mieszkaniu oraz dwóch zakładach poligraficznych w Sosnowcu i Katowicach produkował najróżniejsze podróbki polskich dokumentów na większą skalę - nie tylko na potrzeby grupy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje