Ścigany przez policję pirat uszkodził 3 samochody

Wtorek, 23 grudnia 2008 (12:50)

29-latek, który swoim nissanem sunny w poniedziałek wieczorem uciekał przed policją ulicami Gliwic, uszkodził trzy samochody, w tym jeden radiowóz. Mężczyzna próbował rozjechać policjantów, padły strzały. W końcu w centrum miasta uciekający rozbił swoje auto.

Zdjęcie

Fot. T. Zieliński /Agencja SE/East News
Fot. T. Zieliński
/Agencja SE/East News
- To były momentami sceny jak z amerykańskiego filmu. Policjanci celowo nie ścigali mężczyzny specjalnie skutecznie, by nie zrobił krzywdy nikomu postronnemu. Nie wiemy na razie, co było powodem tak zawziętej ucieczki - powiedział we wtorek podkomisarz Marek Słomski z gliwickiej policji.

O determinacji 29-latka świadczyły m.in. próba rozjechania interweniujących policjantów i brak reakcji na strzały ostrzegawcze.

Reklama

- Jego nissan nie miał opłaconego OC, w samochodzie znaleźliśmy też 0,7 grama amfetaminy, ale to chyba nie były aż tak poważne powody, by tak desperacko uciekać przed policją - ocenił Słomski.

Pościg rozpoczął się po godz. 20., w rejonie zjazdu z autostrady A4 na ulicę Rybnicką. Patrol drogówki zauważył tam czerwonego nissana wyprzedzającego na podwójnej linii ciągłej i na przejściu dla pieszych. Kierowca samochodu zignorował sygnały z radiowozu i zaczął uciekać w stronę centrum miasta, na chwilę zjeżdżając w uliczki osiedla Sikornik.

Tam, na wąskich uliczkach, policjantom na chwilę udało się przyblokować uciekającego. Gdy nissan zatrzymał się, a funkcjonariusze wysiedli z radiowozu, 29-latek gwałtownie ruszył na nich, ryzykując ich potrącenie. Policjanci, którzy zdołali odskoczyć, pojechali dalej za uciekającym.

Kierowca nissana wrócił na ul. Rybnicką, gdzie staranował blokujący mu drogę radiowóz, a potem pognał dalej, spychając z drogi inne samochody. Jadący za 29-latkiem policjanci wzywali go do zatrzymania przez megafony, potem też - po ostrzeżeniu o użyciu broni - oddali strzały ostrzegawcze.

Uciekający mimo strzałów mężczyzna zatrzymał się dopiero gdy uderzył w przypadkowy samochód. Pierwsze badanie obezwładnionego wówczas 29-latka nie wykazało, by był pijany. Zdaniem policjantów, był jednak pobudzony, dlatego pobrano mu krew do badania pod kątem narkotyków.

Niewielką ilość amfetaminy policjanci znaleźli w jego samochodzie, stwierdzili też brak ważnego OC nissana. 29-latek nie chciał jednak powiedzieć czy to były powody, dla których uciekał przed policją. Na pewno odpowie za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym, za co grożą 3 lata więzienia. Ewentualne dalsze zarzuty mogą dotyczyć m.in. napaści na policjanta.

INTERIA.PL/PAP