Śląskie: 57-letnia kobieta zginęła w pożarze domu w Sosnowcu

57-letnia kobieta zginęła w pożarze, który wybuchł w środę rano w domu jednorodzinnym przy ul. Granitowej w Sosnowcu. W akcji gaśniczej uczestniczyło 20 strażaków. Mąż ofiary, który również znajdował się w płonącym domu, nie ucierpiał.


Jak poinformował PAP rzecznik sosnowieckiej straży pożarnej st. kpt. Jacek Szczypiorski, poranny pożar był niewielki - objął jedno pomieszczenie o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych na pierwszym piętrze budynku. Przyczyna pojawienia się ognia nie jest na razie znana.

Reklama

Pożar wybuchł w środę około piątej rano. "Gdy strażacy przybyli na miejsce, płomienie wychodziły już poza budynek" - relacjonował rzecznik. Po ugaszeniu ognia w spalonym pokoju odnaleziono ciało kobiety. Przyczynę jej zgonu wyjaśni sekcja zwłok. Jak mówią strażacy, statystycznie ponad 80 proc. ofiar pożarów umiera z powodu zatrucia tlenkiem węgla.

Mąż zmarłej kobiety przebywał na parterze budynku i powiadomił strażaków o pożarze. Został przebadany pod kątem podtrucia tlenkiem węgla, nie było jednak potrzeby jego hospitalizacji. Przyczynę pożaru ustalą teraz biegli z zakresu pożarnictwa.

W ciągu minionej doby w woj. śląskim doszło do kilku pożarów, z których ten w Sosnowcu, zakończony śmiercią kobiety, był najtragiczniejszy w skutkach. Przed trzecią nad ranem w Siemianowicach Śląskich paliło się mieszkanie na pierwszym piętrze trzypiętrowego domu. Z budynku ewakuowano 10 osób, jedna osoba została poszkodowana, jednak odmówiła przewiezienia do szpitala.

We wtorek w wieczorem ogień pojawił się także na parterze wielorodzinnego budynku przy ul. Hlonda w Rudzie Śląskiej. Z budynku ewakuowano 15 osób. Nie było osób poszkodowanych. Również we wtorkowy wieczór w Węgierskiej Górce w powiecie żywieckim pięcioosobowa rodzina podtruła się tlenkiem węgla. Poszkodowani - wśród nich dziecko - zostali przewiezieni do szpitala.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje