Śląskie: Nie zanotowano przypadków handlu zwłokami

Na terenie województwa śląskiego nie zanotowano przypadków handlu zwłokami, a tym bardziej uśmiercania pacjentów - twierdzą zgodnie dyrektorzy stacji pogotowia ratunkowego, prokuratorzy oraz policja.

Wojewoda śląski Lechosław Jarzębski zbulwersowany prasowymi doniesieniami na temat pogotowia ratunkowego w Łodzi wraz z marszałkiem województwa śląskiego Janem Olbrychtem zorganizował spotkanie w tej sprawie.

Reklama

Prokuratorzy Okręgowi z Katowic, Bielska i Częstochowy, podkreślili, że do ich placówek nie wpłynęło żadne zawiadomienie świadczące o współpracy pracowników pogotowia z zakładami pogrzebowymi. Mimo to prokuratorzy wraz z policjantami ponownie przejrzą wszystkie zawiadomienia i sprawy wpływające do prokuratur w ostatnich latach. Z kolei dyrektorzy poszczególnych stacji pogotowia ratunkowego zapewniali, że ich pracownicy nie sprzedają zakładom pogrzebowym informacji o zmarłych. Szef sosnowieckiego pogotowia uważa, że zakłady pogrzebowe podsłuchują pogotowie i dlatego tak szybko docierają do rodzin zmarłych. W niektórych placówkach na początku lat 90-tych były przypadki powiadamiania zakładów pogrzebowych, ale zostały szybko wyeliminowane. Złapani na współpracy pracownicy pogotowia byli od razu zwalniani z pracy - podkreślali dyrektorzy.

Wczoraj Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Farmaceutycznego sprawdził jakie na terenie województwa śląskiego było zapotrzebowanie na pavulon. Okazuje się,że w ostatnich latach jego sprzedaż drastycznie spadła. Obecny na spotkaniu komendant śląskiej policji Mieczysław Kluk poprosił dyrektorów stacji pogotowia ratunkowego o sprawdzenie czy na terenie ich placówek oraz w karetkach nie ma reklamówek zakładów pogrzebowych. Jeżeli są, to trzeba je jak najszybciej usunąć - stwierdził Kluk.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje