Sprawa "Wujka" - sąd nie odroczył kary b. zomowca

Maciej Szulc - jeden z byłych zomowców skazanych za pacyfikację kopalń "Wujek" i "Manifest Lipcowy" - ma pójść do więzienia. Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił jego wniosku o odroczenie wykonania kary.

Środowa decyzja oznacza, że sąd nie zgodził się na odroczenie kary żadnemu spośród skazanych w sprawie "Wujka", którzy złożyli takie wnioski.

Reklama

- Sąd uznał, że stan zdrowia skazanego nie stanowi przeszkody w odbywaniu kary - powiedziała w środę rzeczniczka sądu Hanna Szydziak. Decyzja jest nieprawomocna, Szulc może ją zaskarżyć do Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Do tego czasu pozostanie na wolności.

Wniosek Szulca był ostatnim w tej sprawie. Wcześniej sąd nie zgodził się odroczenie wykonania kary Zbigniewowi Wróblowi i Grzegorzowi Włodarczykowi. Decyzje w ich sprawach są już prawomocne.

Odroczenia kary chcieli też Antoni Nycz, Bonifacy Warecki i Józef Rak, jednak zanim zapadły decyzje w tych sprawach, trafili do jednostek penitencjarnych. Dlatego teraz mogą domagać się przerwy w odbywaniu kary.

W czerwcu katowicki sąd apelacyjny skazał prawomocnie na kilkuletnie wyroki 14 b. zomowców, którzy brali udział w pacyfikacji kopalń "Wujek" i "Manifest Lipcowy" na początku stanu wojennego. Sprawa jednego oskarżonego została umorzona, kolejny został uniewinniony, a inny oskarżony będzie odpowiadał w ponownym procesie.

Było to pierwsze prawomocne orzeczenie w 15-letniej historii rozpatrywania tej sprawy przez katowickie sądy. Były dowódca plutonu specjalnego ZOMO Romuald Cieślak został skazany na 6 lat więzienia (zamiast 11 lat, na które skazał go sąd pierwszej instancji), dwaj jego podwładni na 4 lata, a 11 innych - na 3,5 roku więzienia.

Cieślak został aresztowany po skazującym wyroku sądu okręgowego w maju ub. roku. Na poczet kary sąd apelacyjny zaliczył mu także okres wcześniejszego aresztowania - od kwietnia 1992 do sierpnia 1993 r.

Spośród oskarżonych w areszcie przebywał także, przez 13 miesięcy, były wiceszef Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach, który został prawomocnie uniewinniony. Sprawę innego b. zomowca umorzono, kolejny będzie miał ponowny proces. Po czerwcowym wyroku do Sądu Apelacyjnego wpłynęło 13 kasacji, które rozpatrzy Sąd Najwyższy.

Obie śląskie kopalnie zastrajkowały po wprowadzeniu stanu wojennego, zawieszeniu działalności "Solidarności" i internowaniu tysięcy osób. W czasie odblokowywania "Wujka" 16 grudnia 1981 r. od kul zginęło dziewięciu górników, 21 innych doznało ran postrzałowych. Dzień wcześniej, w czasie pacyfikacji "Manifestu Lipcowego", postrzelonych zostało czterech górników.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje