W kopalni Silesia zginął górnik

57-letni górnik zginął dziś nad ranem w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia w Czechowicach-Dziedzicach - poinformował dyspozytor Wyższego Urzędu Górniczego. To 25. w tym roku śmiertelna ofiara w polskim górnictwie, a 20. w kopalniach węgla kamiennego.

Wypadek miał miejsce po godz. 5 rano w tzw. chodniku kierunkowym. - Pracownik obsługujący ładowarkę spągową został dociśnięty przez kolejkę do transportu materiałów - wyjaśnił dyspozytor.

Reklama

Zmarły miał 57 lat, pracował w wynajętej przez kopalnię zewnętrznej firmie.

Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia w Czechowicach-Dziedzicach należy do czeskiego inwestora. Większościowym właścicielem jest czeski Energetyczny i Przemysłowy Holding, działający, oprócz Czech, także m.in. na Słowacji i w Niemczech.

Firma wydobywa węgiel od wiosny tego roku. Wcześniej przez półtora roku, od kupna kopalni od Kompanii Węglowej do wznowienia wydobycia, w zakładzie prowadzono prace przygotowawcze i modernizacyjne. W sumie zainwestowano tam ok. 520 mln zł.

Obecnie trwają działania mające na celu zwiększenie produkcji. Wydobycie ma wzrosnąć z 5 do 10 tys. ton na dobę, a eksploatacja będzie prowadzona równolegle z dwóch ścian wydobywczych. Zakończenie tego etapu i stabilizacja poziomu produkcji planowane są do końca 2013 r. Docelowo - według wcześniejszych informacji - zakład może zatrudniać 2150 pracowników.

Ostatni śmiertelny wypadek w Silesii miał miejsce w sierpniu. 29-letni górnik wpadł wówczas do głębokiego na ok. 25 metrów zbiornika wypełnionego w połowie węglem.

Do ostatniego tragicznego wypadku w polskich kopalniach doszło 19 września w kopalni Wujek-Śląsk. W rudzkiej części tego należącego do Katowickiego Holdingu Węglowego zakładu skałami stropowymi zasypany został 46-letni górnik.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje