Wyjdźcie z domu!

Centrum Katowic wieczorami pustoszeje. Z naszych obserwacji wynika, że to wina samych katowiczan, którzy niechętnie wychodzą z domu, a od dobrego smaku wolą komercję.

Wybieramy trzy wyróżniające się lokale w centrum miasta. Na początek Kawiarnia w Rondzie Sztuki (kopuła na rondzie Ziętka koło Spodka). Ma styl, którego nie powstydziłyby się lokale w Londynie czy Berlinie.

Reklama

Opłaca się komercja

Jest godz. 19.30. Wita nas tylko barmanka. Lokal jest zupełnie pusty. Trzy miesiące temu Rondo Sztuki zapowiadało reaktywację, zmiany miały przyciągnąć ludzi m.in. do kawiarni. Miało być elitarnie: wieczory literackie, kabarety, koncerty.

- Nie chcieliśmy iść na komercję, ale to nas za dużo kosztuje - mówi Artur Drzazga, menedżer kawiarni. Komercja bardziej się opłaca.

- Na pewno wprowadzimy karaoke - zdradza Drzazga, wcześniej menedżer studenckiego "Poziomu 3". - Zbyt bogaty program artystyczny nie jest mile widziany - dodaje.

Największą popularnością cieszą się wieczory z salsą i Novika, która jest na stałe wpisana w repertuar Ronda. Kawiarnia spuściła z tonu także cenowo. Wystartowali z wysokiego pułapu, teraz piwo kosztuje już 5 złotych, a w karcie pojawiły się desery za 7 zł. Najsmutniejsze jest to, że w Rondzie Sztuki, którym opiekuje się ASP, rzadko spędzają czas nawet studenci uczelni.

Symulator golfa

Na naszej trasie jest teraz Archibar przy ul. Dyrekcyjnej. Czasopismo "Architektura Murator" wymieniło go na liście 49 miejsc w Polsce, wartych odwiedzenia w czasie wakacji. Jest godzina 20.40, po drodze mijamy restaurację Tatiana na ul. Staromiejskiej.

Ogródek i wnętrze świecą pustkami, a przecież Tatiana znana jest z dobrej kuchni, ogródek też zachęca do tego, żeby tu zostać.

W Archibarze ledwie kilka osób przy stolikach. Lokal wysmakowany, minimalistyczny. - Jest klimat, dobra muzyka - ocenia Dawid Woźniak, student zarządzania sportem.

Patrycja Walter, menedżer Archibaru, komercji się opiera, jeśli już, to myśli np. o symulatorze gry w golfa. W poniedziałek TVS kręciła tu teledysk, a w ogródku przysiedli holenderscy architekci. - Myślę, że katowiczanie nie doceniają tego, co mają - ocenia Walter.

Fenomen Hipnozy

O godz. 21. 30 przemieszczamy się do Jazz Klubu Hipnoza na placu Sejmu Śląskiego. To 10 min drogi od ścisłego centrum, numer jeden na liście katowickich klubów i - w zgodnej opinii bywalców i menedżerów klubów - fenomen. Po drodze mijamy nowe lokale, które rosną jak grzyby po deszczu. Na samej Plebiscytowej dwa: klub Euforia (dzisiaj pusty) i restauracja sushi "Hobo". Elegancki minimalizm wystroju i oryginalne menu skusiły tego wieczoru jedną parę.

Tylko w Hipnozie jak zawsze tłum, który trochę poprawia nam nastrój. - Dla Hipnozy nie ma na razie alternatywy w Katowicach, choćby ze względu na jedzenie, które tu serwują. Dobre i tanie - ocenia Michał. Ania, bywalczyni Hipnozy, mówi o "przytulnym klimacie", "muzyce" i "ludziach na poziomie".

Pochwalić się Rondem

Rondo Sztuki, Archibar i Hipnoza, są dla podobnego "targetu". Inny "target" odwiedza popularny ostatnio nowy klub Carpe Diem na placu Wolności. Swoich stałych bywalców mają pochowane w bramach City Pub i Cogitatur, stare dobre marki jak Spencer lub puby, kawiarnie i restauracje na Stawowej i Wawelskiej. W weekendy można potańczyć w klubach, a Pan de Rossa w Dolinie Trzech Stawów urządza imprezy na plaży.

- Kiedy chcę się pochwalić znajomym z zagranicy albo z Wrocławia, idę z nimi do Archibaru, Ronda Sztuki albo do Pan de Rossy. Ale jak przyjedzie kuzyn z Kolbuszowej, to mu pokażę dyskotekę Spiż. Dla każdego coś się znajdzie - ocenia Michał, student z Katowic.

Chcemy wyciągnąć was z domu. Dlatego wspólnie z Rondem Sztuki i Archibarem wymyśliliśmy podstęp. W Archibarze, przy ulicy Dyrekcyjnej, czeka na was kawa mrożona Cafe Affogato za złotówkę, a w Rondzie Sztuki za tę samą cenę, deser do wyboru. Wystarczy, że z tym wydaniem "Echa Miasta" odwiedzicie dzisiaj (czwartek) te miejsca.

Wioleta Niziołek,

wioleta.niziołek@echomiasta.p

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje