Zakończyła się wyprawa "Z hałdy w Himalaje"

Dziewięcioro nastolatków po trzech tygodniach wróciło z wyprawy "Z hałdy w Himalaje". Niektórzy dotarli na wysokość 5020 m n.p.m. Każdy z nas zdobył swój Mount Everest - tłumaczyli w poniedziałek.

W Himalaje poleciało troje dziewcząt i sześciu chłopców ze śląskich dzielnic biedy. Mają od 12 do 15 lat, sporo przeżyć na swoim koncie, ale - jak powiedzieli w poniedziałek - ta wyprawa zmieniła ich życie.

Reklama

- Nepalczycy mniej mają, a więcej się cieszą. Spotkanie z nimi mnie odmieniło - powiedział 14-letni Patryk z Katowic-Szopienic, który w Himalajach po raz pierwszy zaczął pisać pamiętnik. Na każdy dzień poświęcił jedną kartkę.

Wyprawę "Z hałdy w Himalaje", w ramach akcji społecznej, zainicjowała Akademia Wychowania Fizycznego (AWF) w Katowicach wraz z Fundacją Pomocy Dzieciom "Ulica", która opiekuje się najmłodszymi z najuboższych rodzin.

Chętnych do udziału w wyprawie było więcej, dlatego na kilka miesięcy przed wyjazdem rozpoczęły się eliminacje. Dziewięcioro nastolatków zostało wyłonionych spośród 70, którzy pod okiem trenerów z AWF musieli wykazać się siłą i determinacją. Wszyscy wypełniali również ankiety, w których relacjonowali lata spędzone na swoich podwórkach. Jedno z pytań brzmiało: "Gdybyś mógł coś zmienić w swoim otoczeniu, to co by to było?"

Celem fundacji było pokazanie, że "dziecko z ubogiej rodziny może mieć talent i siłę, żeby zaistnieć mimo przeciwności losu i trudnych warunków życia". W Himalaje młodzi ludzie wylecieli 14 maja. Spotkali się z dziećmi szerpów w Namche Bazaar, które podobnie - jak oni sami - muszą zmagać się z przeciwnościami losu. Uczestnicy wyprawy - wśród, których byli także studenci AWF - przekazali małym Nepalczykom 2,4 tys. dolarów na szkolne wydatki.

Akcją zbierania pieniędzy kierował Wojtek Kukuczka, syn słynnego himalaisty, który w 1989 roku zginął w Himalajach podczas wejścia na Lhotse. - Byliśmy w Chukhung nieopodal południowej ściany Lhotse, gdzie znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona Jerzemu Kukuczce. Był z nami Wojtek, co dla dzieci miało ogromne znaczenie, bo niektóre z nich też wychowują się bez ojców. To był naprawdę wzruszający moment - opowiadał Adrian Kowalski, prezes Fundacji "Ulica".

Jednym z punktów programu była także wyprawa na wys. 5400 m n.p.m. z Namcze Bazaar. Ta nepalska wioska szerpów znajduje się na wys. 3440 m n.p.m. i jest jednocześnie bazą, z której wyruszają himalaiści. Granicę 5 tys. m pokonało trzech chłopców. Pozostali również nie mają się czego wstydzić. "Każdy z nas zdobył swój Mount Everest" - brzmiał napis na ich koszulkach. 13-letnia Agata z Katowic-Szopienic dotarła na wysokość 4888 m n.p.m., a Paulina z Dąbrowy Górniczej postawiła stopę na 4450 m n.p.m. - Zatykało nas z powodu widoków i braku tlenu - mówiły dziewczęta.

Na pytanie o dalsze plany prezes Fundacji "Ulica" odpowiedział, że "wyjazd w Himalaje miał symboliczny wymiar", bo na wyprawę pojechało zaledwie kilkoro dzieci. - Za chwilę znowu wychodzimy na ulice, tym razem ze studentami, żeby porozmawiać z dziećmi, które być może nigdy nie będą miały takiej okazji jak ta dziewiątka. Wśród nich być może nie będzie uzdolnionych, będą też takie, które zawiodły się na dorosłych, ale spróbujemy zarazić je dobrem" - tłumaczył Kowalski. Zaznaczył, że będą chcieli zabrać te dzieci w lepsze miejsca. "Lepsze, czyli takie, w których są ludzie, którzy będą umieli spojrzeć tym dzieciom w oczy - mówił.

Akcję zasilił dochód z tegorocznego charytatywnego balu u wojewody śląskiego, który odbył się w styczniu. Dzięki zebranym na balu pieniądzom udało się także wysłać w Himalaje studentów katowickiej AWF. 29 maja wzięli udział w biegu Everest Marathon, który polegał na jak najszybszym zbiegnięciu z 5400 m n.p.m. do bazy w Namcze Bazaar. Wystartowało 50 Nepalczyków i 56 przedstawicieli reszty świata. Najlepsza wśród zagranicznych zawodników okazała się kobieta - studentka z Polski Sylwia Jaśkowiak, mistrzyni świata młodzieżowców w biegach narciarskich oraz olimpijka z Vancouver. Zajęło jej to 5 godzin 34 minuty i 6 sekund; uplasowała się na 24. miejscu. Najlepszy Nepalczyk pokonał trasę w 3 godziny 45 minut i 49 sekund.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje