Znaleziono narzędzia pradziejowego człowieka

Kamienne narzędzia, służące praczłowiekowi najprawdopodobniej do cięcia skóry, rozcinania mięsa, tłuczenia kości czy skrobania mięsa ze skór odkryli naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w żwirowni w Kończycach Wielkich pod Cieszynem.

To najstarsze ślady obecności człowieka na terenie Polski, które potwierdzają też, że Homo erectus - człowiek wyprostowany - już 800 tys. lat temu przekroczył barierę Pirenejów, Alp i Karpat. Odkrycia dokonał zespół pod kierownictwem archeologa dr. Eugeniusza Foltyna i paleogeografa dr. Jana Macieja Wagi z Wydziału Nauk o Ziemi.

Reklama

- To znalezisko zbiega się z momentem w dziejach Europy, w którym erectus zdecydował się na przekroczenie gór na południu Europy. Przekracza Pireneje, Alpy, Bałkany, Kaukaz - zaczyna się posuwać na północ. Ale barierą pozostają dla niego Karpaty i Sudety, nie ma znalezisk tak wysoko. W tym roku na Wyspach Brytyjskich z podobnego horyzontu czasowego odkryto kolejne stanowisko, które pokazuje, jak daleko na północ się przesuwał. Przekracza 50. równoleżnik - to bardzo ważny fakt, tego nie było w dotychczasowych podręcznikach. Przeskoczył kolejną barierę górską - powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej w Sosnowcu dr Eugeniusz Foltyn.

Znaleźli 45 wyrobów

Naukowcy znaleźli 45 wyrobów - od dużych i ciężkich, przez średnie, po tzw. mikrolityczne - nie większe niż 3-centymetrowe. Najmniejsze znaleziska były najpewniej oprawiane w drewno, kość lub róg, stanowiąc złożone narzędzia do bardziej skomplikowanych prac. Foltyn i Waga podkreślają, że pewność co do sposobów wykorzystania znalezionych wyrobów dadzą dopiero badania traseologiczne, którymi bada się ślady pracy na narzędziach krzemiennych.

Oprócz surowców miejscowych - a więc krzemienia, który lodowiec przypchnął na ten teren z północy, naukowcy znaleźli też surowce obce - opalit pochodzący z Węgier oraz rogowce i kwarcyty morawskie.

- To pokazuje drogę, jaką wędrował Homo erectus, a zarazem - że był przezorny i zanim przeszedł Bramę Morawską, zaopatrzył się w surowce, które wcześniej mógł zdobyć. Potem je porzucił, bo okazało się, że na miejscu surowce są i mógł je wykorzystywać. To ważna cecha i co ciekawe - te surowce pochodzą z bardzo dużej odległości, większej, niż dotychczas przypuszczano. Dotąd sądzono, że erectus sprowadzał surowce z odległości nie większej, niż 300 km. My mamy surowce, których odległość od miejsca wystąpienia to aż 500 km - zaznaczył dr Foltyn.

Praczłowiekiem mogła kierować ciekawość

Według dr. Wagi, Homo erectus przekroczył Bramę Morawską w poszukiwaniu żywności i narzędzi. - Przez Bramę Morawską prowadzi do tej pory szlak wędrówki zwierząt, prawdopodobnie wówczas było tak samo. Za zwierzętami zawsze przychodzili ludzie. Brama Morawska dla tego obszaru była oknem na świat. Prawdopodobnie erectus przychodził więc za zwierzętami, ale również po surowce, z których produkował narzędzia - ta ziemia jest dość zasobna w surowce krzemionkowe - uważa. Zdaniem dr Foltyna praczłowiekiem mogła kierować po prostu ludzka ciekawość.

Aby Homo erectus mógł się przesunąć na północ, musiał znać ogień. Wykorzystywał też skóry zwierząt jako ubrania i wznosił proste obiekty mieszkalne - najczęściej podobne do szałasów konstrukcje drewniane obkładane skórą. Erectus był też wynalazcą włóczni, którą można było zabić zwierzę na odległość, zdobywając świeże mięso. Jego ewolucyjni poprzednicy byli padlinożercami.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje