1200 zdjęć polskiego architekta na węgierskim portalu

1200 zdjęć fotografującego amatorsko architekta Bogdana Celichowskiego, wykonanych w Polsce, głównie przed drugą wojną światową, w jej trakcie i zaraz po, trafiło na węgierski portal Fortepan, publikujący fotografie do wykorzystania przez każdego.

Syn zmarłego w ubiegłym roku w wieku 94 lat poznańskiego architekta, Jerzy, mieszkający od ponad 25 lat na Węgrzech, przekazał Fortepanowi do zeskanowania kilka tysięcy zdjęć i negatywów swojego ojca. Portal zamieścił część z tych fotografii.

Reklama

Zdjęcia przedstawiają rodzinę i przyjaciół autora, napotkane na ulicy osoby i zauważone sytuacje, a także zniszczone podczas wojny i powstające z ruin miasta polskie, które Bogdan Celichowski fotografował w ramach studiów architektonicznych, jeżdżąc z kolegami po kraju. Na wielu zdjęciach widać Poznań i jego okolice.

"Dokument epoki"

"To jest troszkę dokument epoki. Można zobaczyć, jak wyglądało życie, jak się ludzie ubierali, co robili" - powiedział PAP Jerzy Celichowski.

Na fotografiach z czasów wojny widać m.in. ulicę Batorego w getcie w Skierniewicach, kolumnę ludzi - prawdopodobnie robotników żydowskich prowadzonych do pracy, samolot na niebie czy paczki z pomocą Polskiego Czerwonego Krzyża, ale także np. dzieci w sadzie czy samego autora z rowerem na ulicy w Skierniewicach, gdzie rodzina przez jakiś czas mieszkała po wysiedleniu z Poznania w 1939 r., zanim wróciła do rodzinnego miasta w 1945 r.

"W czasie wojny fotografował sporo. Mówił mi, że wysyłał negatywy ze Skierniewic pocztą do Wiednia. Tam zdjęcia były wywoływane i przysyłane" - powiedział Jerzy Celichowski.

Jego ojciec dokumentował też życie studenckie po wojnie na wydziale architektury Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Poznaniu. Na fotografiach widzimy m.in. młodych ludzi na wycieczce w 1947 r. Z tego samego roku pochodzi też m.in. zdjęcie ukazujące troje młodych ludzi w kajaku na tle plaży w Sopocie.

Jedno ze zdjęć przedstawia wejście do Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie; Bogdan Celichowski uczestniczył w projektowaniu muzeum.

Jak podkreślił Jerzy Celichowski, te zdjęcia zawsze były w domu, ale sam często nawet ich nie znał, bo ojciec pokazywał zwykle tylko "kanon rodzinny", a poza tym wiele fotografii było jedynie w negatywach.

"Szkoda, że tego nie widzi"

"Nawet nie wiedziałbym, co z tymi zdjęciami zrobić. Gdy trafiły na Fortepan, nagle okazały się istotne, ludzie się nimi cieszą, już się ukazały w szeregu publikacji" - powiedział Celichowski. O przekazaniu kolekcji pisał m.in. węgierski portal index.hu.

Jak podkreślił Jerzy Celichowski, jego ojciec chciał mieć kiedyś wystawę. Przed śmiercią zgodził się na zamieszczenie swych zdjęć na Fortepanie, a nawet brał udział w ich doborze.

"Teraz ma w internecie permanentną wystawę swojej kolekcji na całym świecie. Szkoda, że tego nie widzi" - powiedział Jerzy Celichowski.

Powstały w 2005 r. Fortepan zamieszcza zdjęcia na zasadzie wolnej licencji, która umożliwia nieograniczone nieodpłatne wykorzystanie prac pod warunkiem zamieszczenia informacji o autorze, jeśli jest on znany.

W internetowym archiwum fotograficznym Fortepanu znajduje się obecnie prawie 80 tys. zdjęć, które każdy może ściągnąć. Zdjęcia Bogdana Celichowskiego są pierwszymi zagranicznymi, które tam zamieszczono.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje