5 osób nie żyje po zamachu koło lotniska w Kabulu

5 osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych w zamachu, do którego doszło dzisiaj rano koło międzynarodowego lotniska w Kabulu - podaje BBC.

Według lokalnych urzędników, rannych zostało co najmniej 16 osób.

Reklama

W przemówieniu wygłoszonym po ostatnim ataku, afgański prezydent Ashraf Ghani oskarżył Pakistan o wysyłanie "wojennych wiadomości" i ukrywanie obozów szkoleniowych terrorystów.

Zastępca komendanta policji w Kabulu Sayed Gul Agha Rouhani powiedział dziennikarzom, że zamachowiec-samobójca dojechał do pierwszego punktu kontrolnego na drodze do lotniska.

Na zdjęciach widoczne były kłęby dymu wznoszące się nad miejscem wybuchu,a mieszkańcy donosili o karetkach zmierzających na miejsce zdarzenia.

Rzecznik Talibów powiedział, ze atak był wymierzony w konwój z cudzoziemcami. Jednak według informacji przekazanych przez służby, wśród ofiar było jest 4 cywilów i jeden policjant. Ranne zostało małe dziecko - poinformował rzecznik ministra zdrowia.

Lotnisko było zamknięte przez kilka godzin.

We wcześniejszych trzech atakach, które miały miejsce w piątek, śmierć poniosło co najmniej 50 osób.

 - Podejrzewamy, że nagły wzrost przemocy może mieć związek z walką o sukcesję wśród Talibów - powiedział BBC Nicholas Haysom, szef misji ONZ w Afganistanie.

x-news/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kabul | Afganistan | zamachy | ONZ | talibowie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy