800 osób na badanie po wycieku radioaktywnym

Hiszpańska Rada Bezpieczeństwa Nuklearnego (CSN) nakazała przebadanie 800 osób w celu sprawdzenia, czy wyciek radioaktywny, do którego doszło 28 listopada w elektrowni atomowej w Asco kolo Tarragony, rzeczywiście nie był niebezpieczny, jak twierdzą operatorzy elektrowni.

O wycieku radioaktywnym w katalońskiej elektrowni atomowej poinformowano dopiero pod koniec marca br., a więc z czteromiesięcznym opóźnieniem.

Reklama

Według CSN, incydent był poważniejszy niż przedstawili to operatorzy elektrowni. Rada zdecydowała o podniesieniu oceny zagrożenia w elektrowni z 1. do 2. stopnia w siedmiostopniowej skali międzynarodowej. Wobec osób odpowiedzialnych toczy się śledztwo.

W poniedziałkowym komunikacie CSN uspokoiła ludność Asco, że "skutki incydentu sa mało znaczące dla otoczenia".

Jednak wobec zaniepokojenia społeczeństwa w związku z wydarzeniem rzecznik Inicjatywy dla Katalonii (ICV) w Kongresie Joan Herrera zażądał zawieszenia operatorów centrali (firma ANAV) za "ukrywanie informacji" w sprawie wycieku. Herrera zażądał także, aby minister przemysłu, Miguiel Sebastian wyjaśnił zdarzenie na forum parlamentu.

Według organizacji ekologicznej Greenpeace, elektrownia atomowa powinna zostać po incydencie "prewencyjnie wyłączona". "CSN przyznała, że pomniejszono znaczenia wypadku, w wyniku którego uwolniły się do środowiska cząsteczki materiału radioaktywnego, m. in. kobaltu" - uzasadnił Greenpeace w komunikacie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: elektrownie atomowe | operatorzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje