Afront Obamy wobec Putina?

Stany Zjednoczone wysyłają na olimpiadę w Soczi delegację bez przedstawicieli rządu. Amerykańskie media podkreślają, że w jej skład wchodzą osoby, nie ukrywające swej orientacji homoseksualnej. Obserwatorzy twierdzą, że to wyraz sprzeciwu Baracka Obamy wobec przyjęcia przez Rosję antygejowskiego prawa latem tego roku.

Szefową amerykańskiej delegacji na Igrzyska w Londynie była Michelle Obama. Były prezydent George Bush był na ceremoniach otwarcia olimpiad w Pekinie oraz w Salt Lake City. Na igrzyska w Soczi nie pojedzie nikt z Białego Domu, w składzie delegacji nie ma żadnego z członków rządu. Jest natomiast członkini prezydenckiej rady do spraw fitness, była tenisistka Billie Jean King, która otwarcie mówi, że jest lesbijką. Na ceremonię zamknięcia igrzysk pojedzie natomiast hokeistka Caitlin Cahow. Ona również nie kryje, że jest homoseksualistką.

Amerykańskie media określają decyzję Białego Domu mianem afrontu wobec prezydenta Putina, który kilka miesięcy temu podpisał ustawę zakazującą adopcji rosyjskich dzieci przez pary homoseksualne. Nowe prawo zabrania też dyskutowania w obecności dzieci o homoseksualizmie i prawach gejów. Barack Obama otwarcie krytykował ustawy podpisane przez Władimira Putina a podczas wizyty w St. Petersburgu spotkał się z przedstawicielami organizacji gejowskich.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje