Agencja Bezpieczeństwa Narodowego zniszczy stare dane Amerykanów

Szef amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego zapowiedział, że nie tylko przestanie ona analizować przechowywane przez nią stare dane telefoniczne Amerykanów, ale też je zniszczy. W czerwcu Kongres przyjął ustawę reformującą kontrowersyjny program inwigilacji.

Dyrektor NSA zapowiedział w opublikowanym w poniedziałek oświadczeniu, że stare dane, zebrane przez agencję w ramach programu masowego zbierania metadanych o rozmowach telefonicznych Amerykanów, nie będę dłużej wykorzystywane w śledztwach dotyczących terroryzmu począwszy od 29 listopada. Dodał, że zostaną zniszczone "tak szybko, jak to tylko możliwe".

Reklama

Ta decyzja ma związek z przyjętą na początku czerwca przez Kongres USA i podpisaną przez prezydenta Baracka Obamą ustawę zwaną Freedom Act. Zmienia ona dotychczasowy program zbierania telefonicznych metadanych przewidując, że to już nie NSA, lecz firmy telefoniczne będą przetrzymywały bilingi Amerykanów. Służby będą dalej mogły mieć do nich dostęp, by je analizować, ale pod warunkiem że uzyskają wcześniej, w konkretnych przypadkach, zgodę specjalnego sądu ds. wywiadu, który będzie musiał stwierdzić, że zachodzi uzasadnione podejrzenie związków z międzynarodowym terroryzmem.

Ustawa przewidywała, że zmiany mają zacząć obowiązywać za pół roku.

Gdy Kongres przyjmował ustawę, nie było jednak pewne, co stanie się z dotychczas zebranymi przez NSA danymi - czy będą dalej wykorzystywane, czy też nie.

Reforma dotyczyła prowadzonego przez lata tajnego programu, który został ujawniony dopiero w 2013 r. przez byłego pracownika wywiadu USA Edwarda Snowdena. W ramach programu NSA zbierała masowo od firm telekomunikacyjnych tzw. metadane rozmów telefonicznych Amerykanów (czyli między jakimi numerami rozmowa się odbywała, kiedy, gdzie i jak długo trwała) i przetrzymywała je do dalszej analizy przez pięć lat.

Prawną podstawę do tego budzącego kontrowersje programu stanowiła ustawa Patriot Act, przyjęta tuż po zamachach z 11 września 2001 roku. Jej celem miało być umożliwienie wywiadowi zapobiegania kolejnym atakom terrorystycznym na Stany Zjednoczone. Ale ustawa - jak utrzymywali jej przeciwnicy - była nadużywana przez wywiad USA, a zwłaszcza NSA do prowadzenia nadmiernej inwigilacji Amerykanów, bez wystarczających gwarancji ochrony praw obywatelskich, a zwłaszcza prywatności. Choć władze utrzymywały, że program nie obejmuje treści rozmów, to zdaniem organizacji chroniących prawa obywatelskie same metadane wystarczą, by NSA uzyskała szczegółowe informacje o codziennym życiu Amerykanów, ich osobistych i zawodowych relacjach, przynależności religijnej i politycznej.

Ponadto przeciwnicy programu wskazywali, że wbrew temu, co mówili szefowie wywiadu USA, program nie jest skuteczny, gdyż nie można wskazać konkretnych przykładów, gdzie telefoniczna inwigilacja przyczyniłaby się do odkrycia nieznanego wcześniej spisku czy zapobiegła atakowi terrorystycznemu.

Z Waszyngtonu Inga Czerny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje