Amerykańska ambasada w Jerozolimie. Izrael ostrzega

Izraelska armia ostrzega w poniedziałek planujących protesty mieszkańców Strefy Gazy, by nie zbliżali się do granicy z Izraelem. Na ten dzień zaplanowano uroczystości przeniesienia ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy; rozmieszczono tam tysiące policjantów.

Żołnierze izraelskiej armii ostrzegli, że będą reagować na każdą próbę przekroczenia granicy między Strefą Gazy a Izraelem, a życie tych, którzy będą się do niej zbliżali, może być zagrożone.

Reklama

W związku z planowanymi uroczystościami wokół oficjalnego przeniesienia ambasady Stanów Zjednoczonych w Izraelu do Jerozolimy ugrupowania palestyńskie zapowiedziały protesty.

Tysiące policjantów, w tym funkcjonariuszy służb granicznych i jednostek specjalnych, "patrolują miasto ze szczególnym uwzględnieniem okolic amerykańskiej ambasady" - poinformowała w komunikacie tamtejsza policja. Dodano, że policjanci "natychmiast odpowiedzą na każdy incydent, do którego dojdzie, lub na nielegalne protesty". Bezpieczeństwa pilnują również wolontariusze.

Wokół budynku ambasady wstrzymany został ruch. Oficjalna inauguracja rozpocznie się o godz. 16 czasu lokalnego (15 w Polsce); wezmą w niej udział m.in. premier Izraela Benjamin Netanjahu, prezydent Reuwen Riwlin oraz inni przedstawiciele władz kraju. Strona amerykańska wysłała delegację, w której skład wchodzą m.in. zastępca sekretarza stanu John Sullivan, minister finansów Steven Mnuchin, córka prezydenta USA Donalda Trumpa Ivanka oraz jej mąż i prezydencki doradca Jared Kushner.

Sprzeciwiający się decyzji prezydenta Trumpa Palestyńczycy zapowiadali protesty, które mają odbywać się zarówno w Strefie Gazy, jak i na Zachodnim Brzegu Jordanu. Według lokalnych mediów w demonstracjach w Strefie Gazy może wziąć udział ok. 100 tys. osób.

W związku z przeniesieniem ambasady USA szef Al-Kaidy Ajman al-Zawahiri wezwał w niedzielę do dżihadu wymierzonego w Stany Zjednoczone. Libański radykalny szyicki Hezbollah nazwał decyzję "bezwartościowym jednostronnym" krokiem.

Z kolei na znak poparcia dla decyzji Amerykanów w niedzielę przez Jerozolimę przeszło ok. 10 tys Izraelczyków.

Również tego dnia doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton ocenił, że przeniesienie ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy ułatwi zawarcie pokoju między Izraelem a Palestyńczykami.

Swoją decyzję o tym, że USA uznają Jerozolimę za stolicę państwa żydowskiego, Trump ogłosił 6 grudnia 2017 roku. Wkrótce potem Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło uchwałę domagającą się anulowania tej decyzji, a skupiająca 57 państw Organizacja Współpracy Islamskiej oświadczyła, że uznanie przez USA Jerozolimy za stolicę Izraela oznacza "jawną agresję".

Społeczność międzynarodowa nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela; prawie 90 ambasad mieści się w Tel Awiwie. Izrael kontroluje Jerozolimę od 1967 roku, gdy w trakcie wojny sześciodniowej zajął wschodnią część miasta. W Jerozolimie znajduje się wiele izraelskich budynków rządowych, w tym parlament i Sąd Najwyższy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje