Amerykańska armia blokuje dostęp do materiałów o wycieku z NSA

Przedstawiciele amerykańskiej armii w mailu do "Monterey Herald" potwierdzili wcześniejsze doniesienia, że blokują dostęp do stron brytyjskiego "Guardiana" poświęconych wyciekowi poufnych danych z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) dla swojego personelu.

Rzecznik NETCOM Gordon Van Vleet napisał, że ma to na celu "operacyjne bezpieczeństwo".

Reklama

Tymczasem ojciec autora przecieku, 30-letniego pracownika NSA Edwarda Snowdena w liście skierowanym do Departamentu Sprawiedliwości zapowiedział, że jego syn wróci do Stanów Zjednoczonych, jeśli spełnione zostaną trzy warunki.

Rodzic poszukiwanego przez amerykańskie służby mężczyzny deklaruje w korespondencji, że jego syn powróci do USA, jeśli władze zapewnią, że Snowden nie zostanie aresztowany przed rozpoczęciem procesu sądowego. Dodatkowo domaga się też możliwości wyboru miejsca rozprawy i nieograniczania swobody wypowiedzi syna. 

Edward Snowden od kilku dni przebywa najprawdopodobniej w strefie tranzytowej moskiewskiego lotniska "Szeremietiewo". Przyleciał tam z Hong-Kongu. 

Snowden jest ścigany przez amerykańskie służby, bo ujawnił "Guardianowi" sposoby inwigilacji obywateli przez administrację Baracka Obamy. Stara się o azyl w Ekwadorze.

Snowden ujawnił dokumenty, z których wynika, że amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i inne służby monitorowały i gromadziły dane dotyczące rozmów telefonicznych i aktywności w internecie obywateli USA oraz cudzoziemców. Snowden oskarżył NSA o zbieranie tajnych danych z serwerów dziewięciu firm internetowych, m.in. Google, Facebook, Yahoo, YouTube, AOL.

PAP/IAR

Dowiedz się więcej na temat: Edward Snowden

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje