Amsterdam płaci alkoholikom za sprzątanie ulic… piwem i papierosami

Dziewiąta rano, szopa ogrodowa w Amsterdamie i paru alkoholików przygotowujących się do sprzątania pobliskich ulic z piwem i papierosem w ręce. Za dzień pracy mają dostać 10 euro (około 42 złotych), paczkę tytoniu i co dla nich najważniejsze - pięć puszek piwa: Dwie na początek dnia, dwie do obiadu i jedną po pracy.


-Ta grupa alkoholików sprawiała problemy w Oosterparku: bójki, hałas, niedopuszczalne zachowanie wobec kobiet. Naszym celem jest zająć ich czymś pożytecznym, aby już nie sprawiali tych problemów - tak o projekcie mówi Gerrie Holterman, która kieruje projektem Rainbow Fundation, finansowanym przez holenderski rząd. Takie rozwiązanie problemu asocjalnych zachowań alkoholików, może szokować w innych krajach, ale nie w pragmatycznej Holandii.

Reklama

W ciągu dnia, Gerrie dokładnie notuje, ile piwa wypił każdy z pracowników. Ale wszystko odbywa się w atmosferze zaufania. Jeśli nie ma jej w pobliżu, sami zapisują, ile alkoholu wypili. – Myślę, że mogę wypowiedzieć się w imieniu grupy. Jeśli nie daliby nam piwa, nie przyszlibyśmy. Potrzebujemy alkoholu, aby funkcjonować. To jest właśnie problem choroby alkoholowej - tak sytuację opisuje Frank, 45-letni mężczyzna, ubrany w żółtą kamizelkę z napisem „sprzątacz”.

Frank był w więzieniu za użycie wobec kogoś przemocy, nigdy nie pracował i nie ma stałego miejsca zamieszkania. Ta praca daje jakąś stabilizacje.

- Nie siedzą już w parku, piją mniej, jedzą lepiej i mają coś, co zajmuje im czas w ciągu dnia - mówi Gerrie. – Heroiniści chodzą do swoich „strzelnic” po heroinę, dlaczego nie powinno się dawać alkoholikom piwa? - dodaje. 

Uczestnicy projektu mówią także, że są szczęśliwi biorąc w nim udział, robiąc coś użytecznego. Ludzie żyjący w okolicy są wyraźnie zadowoleni, pozdrawiając sprzątaczy. – Robią coś pożytecznego, zamiast wysiadywać w parku - tak projekt komentuje kobieta mieszkająca w okolicy, którą sprzątają alkoholicy.

Opinie na temat tego, jak ta inicjatywa wpłynie na nawyki alkoholików, są różne. Frank, jeden z uczestników, jest sceptyczny: "Oczywiście pijemy w bardziej kontrolowany sposób, ale to nie znaczy, że pijemy mniej. Kiedy kończymy prace, idziemy do sklepu i wydajemy zarobione dziesięć euro na kolejne piwa".

Kiedy pracasię kończy, stare nawyki wracają.  

Oprac. TK

INTERIA.PL/AFP
Dowiedz się więcej na temat: Amsterdam | alkoholicy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama