Angela Merkel traci władzę w partii

Spór Angeli Merkel z jej ministrem finansów Wolfgangiem Schaeuble o politykę wobec Grecji doprowadził do utraty przez szefową rządu i przewodniczącą CDU nieograniczonej władzy w partii. Schaeuble stał się drugim kanclerzem - pisze "Sueddeutsche Zeitung".

"W zeszłym tygodniu skończyła się wszechmoc Merkel w CDU" - pisze autor opublikowanego w poniedziałek komentarza Robert Rossmann. Przypomina, że od wyborów parlamentarnych w 2013 roku, gdy szefowa CDU doprowadziła swoją partię do niemal absolutnej większości, jej nieograniczona władza była niekwestionowana.

Reklama

Zdaniem "SZ" szefowa partii "od nikogo nie była zależna; mogła sama podejmować decyzje". "Niezależnie od tego, na jaką woltę Merkel się decydowała, partia akceptowała to niemal jednogłośnie, nawet wtedy, gdy - jak w przypadku sporu o wypowiedź, że +islam należy do Niemiec+ - większość jej partyjnych towarzyszy była odmiennego zdania".

Merkel wyrósł w osobie Schaeublego "konkurencyjny kanclerz" - stwierdza Rossmann. Jak zaznacza, dzięki twardej polityce w stosunku do Grecji minister finansów "zdobył serca członków partii". Gdyby klub parlamentarny CDU/CSU mógł swobodnie wypowiedzieć się, komu bardziej ufa w polityce wobec Grecji, Schaeuble zdobyłby więcej głosów niż Merkel - ocenia komentator. 

Po wydarzeniach w zeszłym tygodniu kanclerz nie może tak jak dawniej podejmować decyzji całkiem swobodnie, lecz musi brać pod uwagę stanowisko Schaeublego. "SZ" przypomina, że podczas głosowania w Bundestagu nad wnioskiem rządu o zgodę na podjęcie negocjacji z Grecją 65 posłów CDU/CSU odmówiło jej poparcia; 60 głosowało przeciwko, 5 wstrzymało się od głosu.

"To był jak dotąd największy bunt przeciwko niej" - ocenia Rossmann. Gdyby Schaeuble odmówił Merkel poparcia, kanclerz musiałaby obawiać się o większość w swoim klubie. Głosowanie mogło stać się "początkiem końca jej kariery kanclerskiej" - podkreśla komentator.  

Dlatego Merkel nie przywołała Schaeublego publicznie do porządku, chociaż minister finansów obstaje przy pomyśle Grexitu - tłumaczy "SZ", dodając, że Merkel obawia się buntu w partii.

Schaeuble pokazał, że zdaje sobie sprawę ze swojej nowej władzy. W wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Der Spiegel" powiedział, że "do niczego nie można go zmusić, a gdyby ktoś tego próbował, poprosiłby prezydenta o dymisję". "Przesłanie jest czytelne" - zauważa komentator.

Jak podkreśla, odejście Schaeublego z rządu "wstrząsnęłoby pozycją Merkel". Szefowa rządu posiada nadal kompetencje do wyznaczania kierunków polityki, lecz Schaeublego nie może do niczego zmusić - konkluduje Rossmann.

Reklama

Reklama

Reklama