Apel papieża nie pomógł. Egzekucja 47-letniej kobiety

Pomimo apeli papieża Franciszka, władze Georgii przeprowadziły egzekucję 47-letniej Kelly Gissendaner. Była to pierwsza egzekucja kobiety w tym stanie od 70 lat.

"O godz. 00.21 na podstawie nakazu sądowego wykonano wyrok śmierci na Kelly Gissendaner. Skorzystała z prawa do ostatniego słowa i zmówiła modlitwę" - powiedziała Gwendolyn Hogan, rzecznik administracji więziennej w stanie Georgia. Egzekucja miała odbyć się kilka godzin wcześniej, ale została przesunięta.

Reklama

47-latce wstrzyknięto truciznę w zakładzie karnym w Jackson. Gissendaner to pierwsza kobieta stracona w Georgii od 1945 roku oraz jedyna kobieta, która oczekiwała na wykonanie wyroku w celi śmierci w tym stanie na południowym wschodzie USA.

Gissendaner została skazana na śmierć za spiskowanie ze swym kochankiem w celu zabicia męża w 1997 roku. Kochanek za morderstwo i porwanie został skazany na dożywocie. Adwokaci kobiety do ostatniego momentu walczyli w sądach różnych instancji, by odłożyć wykonanie wyroku.

Przed więzieniem zebrało się kilkunastu przeciwników kary śmierci, którzy modlili się i śpiewali. "Jeśli trzeba was jeszcze przekonywać, że kara śmierci jest torturą, to spójrzcie na Kelly Gissendaner, która przez wiele godzin czekała, by dowiedzieć się, czy będzie żyła czy umrze" - powiedziała jedna z zebranych Helen Prejean.

Sprawa Gissendaner nabrała szczególnego znaczenia, gdyż w przemówieniu wygłoszonym w Kongresie USA w czwartek papież Franciszek apelował o zniesienie kary śmierci na cały świecie i przypomniał o staraniach podejmowanych w tej sprawie przez amerykańskich biskupów.

We wtorkowym liście nuncjusz apostolski w USA arcybiskup Carlo Maria Vigano napisał w imieniu papieża, że wyrok w sprawie Kelly Gissendaner powinien zostać zmieniony "na karę odzwierciedlającą zarówno sprawiedliwość jak i miłosierdzie".

Wyrok na 47-latce miał zostać wykonany w lutym, a następnie w marcu. Jednak egzekucję wstrzymano m.in. z powodu burzy śnieżnej oraz problemów z trucizną, która miała być wstrzyknięta skazanej.

Przeciwnicy kary śmierci wskazywali na wzorowe zachowanie Gissendaner w więzieniu. Kobieta nawróciła się i zaczęła studiować teologię, dzięki czemu pomagała licznym współwięźniom. Z kolei rodzina zamordowanego męża kobiety twierdzi, że Gissendaner nie okazała mu żadnej litości.

Dowiedz się więcej na temat: kara śmierci; zastrzyk | papież Franciszek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje