Argentyna: Nisman nie ufał policjantom, którzy go ochraniali

Argentyński prokurator Alberto Nisman, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, pożyczył broń, bo nie ufał policjantom, którzy go ochraniali i obawiał się o bezpieczeństwo córek - powiedział jego współpracownik, cytowany w czwartek przez media.

Diego Lagomarsino, który jest informatykiem i od lat znał Nismana, pożyczył mu pistolet dzień przed tym jak prokuratora znaleziono martwego.

Reklama

Na konferencji prasowej ujawnił, że Nisman tłumaczył mu, iż "obawia się o bezpieczeństwo swoich córek".

- Powiedziałem mu, że to stara broń i nie wiem, czy będzie w stanie się nią obronić. Odpowiedział: "Nie martw się, chcę trzymać ją w schowku w samochodzie, na wypadek gdyby podszedł do mnie jakiś wariat i stwierdził, że jestem zdrajcą" - relacjonował Lagomarsino. Nisman kilka dni wcześniej zarzucił prezydent Cristinie Fernandez de Kirchner działanie na korzyść Iranu w śledztwie w sprawie zamachu z 1994 roku.

Informatyk, który jako ostatni widział Nismana żywego, pokazał mu, jak załadować broń. Prokurator zapewnił go jednak, że nie będzie korzystał z pistoletu. Według Lagomarsino Nisman stwierdził, że "nie ufa nawet policjantom, którzy go ochraniają". Nad bezpieczeństwem prokuratora czuwało 10 funkcjonariuszy.

Lagomarsino postawiono zarzut przekazania broni osobie, która nie była zarejestrowana jako jej właściciel.

Zawieszony w obowiązkach został szef policjantów, którzy ochraniali Nismana. Podobnie jak dwóch innych członków ochrony jest on objęty śledztwem.

Policjanci mieli złamać protokół, gdyż w dniu śmierci prokuratora przez kilka godzin nie kontaktowali się z nim.

Zobacz też: Coraz więcej zagadek wokół śmierci prokuratora

W środę odbyło się czuwanie przy zwłokach Nismana. W czwartek prokurator zostanie pochowany na żydowskim cmentarzu La Tablada, na obrzeżach Buenos Aires.

Nismana znaleziono martwego w jego własnym mieszkaniu w nocy z 17 na 18 stycznia. Miał ranę postrzałową głowy; obok ciała leżała broń. Dzień później prokurator miał przedstawić w argentyńskim parlamencie dowody przeciwko prezydent, szefowi MSZ Hectorowi Marcosowi Timermanowi i innym przedstawicielom władz. Twierdził, że porozumieli się oni z Iranem i chronili niektórych przedstawicieli Teheranu przed śledztwem w sprawie zamachu bombowego na ośrodek żydowski w Buenos Aires, w którym zginęło 85 osób. W zamian władzom miano obiecać zwiększenie wymiany handlowej, w tym dostaw argentyńskiego zboża za irańską ropę.

W poniedziałek  prezydent oświadczyła, że chce rozwiązać obecną agencję wywiadowczą i na jej miejsce powołać nową. Według Fernandez za niedawną śmiercią prokuratora stali agenci wywiadu. Mieli oni przekazywać Nismanowi fałszywe informacje, by zszargać imię szefowej państwa, a następnie zabić prokuratora, by jeszcze bardziej ją oczernić. Fernandez odrzuciła też oskarżenia Nismana wobec niej i innych przedstawicieli władz.

Choć według śledczych Nisman popełnił samobójstwo, to jego śmierć zaklasyfikowali oni jako podejrzaną, gdyż nie byli w stanie wykluczyć morderstwa ani tego, że mężczyzna został nakłoniony do samobójstwa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy