Atak chemiczny w Syrii. Kreml bierze w obronę Asada

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w środę, że Rosja "kategorycznie nie zgadza się" z opinią części krajów na temat użycia w Syrii broni chemicznej. Kreml liczy, że wszystkie kraje będą unikać w Syrii działań mogących zdestabilizować region - dodał.

"Znane są rozbieżności na temat użycia broni chemicznej, do którego jakoby doszło. Rosja kategorycznie się z tym nie zgadza i opowiada się za tym, by ogłaszanie werdyktów w tej sprawie poprzedzone zostało obiektywnym dochodzeniem" - powiedział Pieskow.

Reklama

Pytany o ewentualne działania zbrojne USA w Syrii w odpowiedzi na domniemane użycie tam broni chemicznej przez siły prezydenta Baszara el-Asada, rzecznik Kremla wyraził nadzieję, że "wszystkie kraje będą unikać kroków, które nie są w rzeczywistości niczym sprowokowane". Działania takie - podkreślił - "mogą zdestabilizować i tak już niepewną sytuację w regionie".

Wyjaśnił także, że w najbliższym czasie prezydent Władimir Putin nie planuje rozmów telefonicznych z przywódcami USA, Niemiec i Francji: Donaldem Trumpem, Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem.

W poniedziałek prezydent Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone odpowiedzą rozwiązaniem siłowym na niedawny atak chemiczny na szpital w mieście Duma we Wschodniej Gucie koło Damaszku. Zdaniem Zachodu atak ten był dziełem syryjskich sił rządowych; Rosja obarczana jest odpowiedzialnością za wspieranie reżimu Asada.

Z Moskwy Anna Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy