"Atak kosztowałby konflikt zbrojny na nieograniczoną skalę"

- Trzeba poszukiwać rozwiązań dyplomatycznych, a nie militarnych; rozwiązanie militarne nie byłoby na korzyść żadnej ze stron - powiedziała o Korei Płn. dr hab. Agnieszka Legucka z PISM. "Każdy atak kosztowałby konflikt zbrojny na nieograniczoną skalę" - dodała.

"Korea Płn. od tego roku zastosowała bardzo intensywną ilość pocisków balistycznych, zdecydowanie więcej niż w ostatnich latach, jest to wzrost o 350 proc. w porównaniu do 4 ostatnich lat" - powiedziała PAP dr hab. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Reklama

Przypomniała też, że "3 września Korea Płn. prawdopodobnie przeprowadziła po raz pierwszy testy bomby wodorowej".

"Mamy do czynienia z uzyskaniem prawdopodobnie przez Koreę Płn. możliwości posiadania pocisków już międzykontynentalnych, czyli takich pocisków, które jeszcze nie posiadają technologii przenoszenia ładunków bomby jądrowej na odległość międzykontynentalną, ale już posiadają pociski międzykontynentalne" - mówiła. Jak podkreśliła, władze Korei Płn. sa już blisko tego momentu, kiedy mogą szantażować chociażby Stany Zjednoczone.

Dodatkowe sankcje

Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła jednomyślnie w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego rezolucję o nałożeniu dodatkowych sankcji na Koreę Północną po przeprowadzeniu przez ten kraj 3 września kolejnej eksplozji nuklearnej. Nowe restrykcje przewidują m.in. wprowadzenie limitu na dostawy ropy naftowej do Korei Płn.: do 500 tys. baryłek od 1 października do końca 2017 roku i do 2 mln baryłek w ciągu 2018 roku i lat następnych. Sankcje wprowadzają także całkowite embargo na dostawy gazu ziemnego do Korei Płn. i zakaz importowania północnokoreańskich wyrobów tekstylnych.

Nowe sankcje nie obejmą przywódcy KRLD Kim Dzong Una i jego najbliższych współpracowników, co znajdowało się w pierwotnym projekcie dokumentu.

5 sierpnia, po miesiącu intensywnych negocjacji między USA i ChRL, która jest głównym sojusznikiem Korei Płn., RB ONZ również jednomyślnie przyjęła rezolucję przewidującą ograniczenie dochodów Pjongjangu z eksportu (3 mld dol. rocznie) o jedną trzecią poprzez nałożenie embarga na węgiel, żelazo i rudę żelaza, ołów i rudę ołowiu oraz ryby i owoce morza. Była to odpowiedź na przeprowadzony przez Pjongjang 4 lipca, w dniu święta narodowego Stanów Zjednoczonych, pierwszy udany test pocisku ICBM, który mógłby uderzyć w terytorium USA.

Środki dyplomatyczne

"Widać wyraźnie, że społeczność międzynarodowa stara się radzić sobie z tym problemem na razie środkami dyplomatycznymi" - powiedziała Legucka.

Jak tłumaczyła, Korea Płd. bardziej nastawia się na kontakty dyplomatyczne. Z kolei Japonia liczy bardziej na wsparcie militarne, zwłaszcza po tym, jak pod koniec sierpnia Korea Płn. wystrzeliła w stronę nad Japonii pocisk rakietowy.

Legucka stwierdziła, że napięcie, które jest widoczne pomiędzy Koreą Płn. a administracją prezydenta USA Donalda Trumpa trochę spadło i przeniosło się na forum Rady Bezpieczeństwa. "To jest dobrym sygnałem, żeby raczej poszukiwać rozwiązań dyplomatycznych, a nie militarnych" - uznała ekspertka.

"Rozwiązanie militarne nie byłoby na korzyść żadnej ze stron, dlatego że ten arsenał nuklearny, który prawdopodobnie Korea Płn. posiada, już został przetestowany, a nie wiadomo do końca gdzie on jest rozmieszczony" - tłumaczyła Legucka. Jak podkreśliła "każdy atak jest skazany na niepowodzenie i kosztowałby konflikt zbrojny na nieograniczoną skalę".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje