Atak na konwój premiera Palestyny w Strefie Gazy

Atak na konwój premiera Palestyny Ramiego Hamdallaha w Strefie Gazy. Premier nie został ranny, ale zdecydował o skróceniu wizyty. Władze poinformowały, że w wyniku eksplozji siedem osób zostało lekko rannych.

Do ataku doszło krótko po tym, jak konwój wjechał na terytorium Strefy Gazy kontrolowanej przez Hamas. Eksplodował ładunek wybuchowy umieszczony przy drodze. 

Reklama

W wyniku eksplozji dwa samochody zostały uszkodzone, z ich okien wypadły szyby. Żadna z organizacji nie przyznała się jeszcze do odpowiedzialności za zamach. 

W oświadczeniu w palestyńskich mediach prezydent Mahmud Abbas powiedział, że był to "tchórzliwy atak" i obciążył Hamas odpowiedzialnością za jego dokonanie. 

Hamas potępił atak i skrytykował słowa palestyńskiego prezydenta, oświadczając, że "przestępcy osiągnęli swój cel". Minister spraw wewnętrznych Hamasu potwierdził, że w związku ze sprawą wszczęto śledztwo i zatrzymano trzy podejrzane osoby. 

Hamas sprawuje kontrolę nad terytorium Strefy Gazy od 2007 r.

Reuters zwraca uwagę, że próby zamachu na popieranego przez Zachód Hamdallaha, który jest orędownikiem pojednania Autonomii Palestyńskiej z Hamasem kontrolującym Strefę Gazy, dokonano w dniu, w którym w Białym Domu ma się odbyć spotkanie poświęcone sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy. Ma w nim wziąć udział Jason Greenblatt, negocjator Donalda Trumpa ds. Bliskiego Wschodu oraz zięć prezydenta USA Jared Kushner. Obaj pracują nad amerykańskimi propozycjami w sprawie porozumienia pokojowego między Izraelem a Palestyńczykami.

Autonomia Palestyńska, oburzona decyzją Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, odmówiła udziału we wtorkowym spotkaniu w Białym Domu oraz kontaktów z wysłannikami Trumpa na Bliski Wschód.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje