Atak rakietowy na Ejlat. Nie ma ofiar ani zniszczeń

Dwa pociski rakietowe uderzyły w środę w izraelskim kurorcie Ejlat nad Morzem Czerwonym. Nie ma ofiar ani zniszczeń - poinformowały władze miejskie.

Burmistrz Meir Icchak Halewi powiedział radiu wojskowemu, że pociski, odpalone zapewne z półwyspu Synaj w Egipcie, eksplodowały na otwartym terenie.

Reklama

Po raz ostatni pociski spadły na Ejlat pod koniec ubiegłego roku. Ataki mające źródło na Synaju nasiliły w Izraelu obawy przez wzrostem aktywności islamistów przy granicy egipsko-izraelskiej po upadku prezydenta Hosniego Mubaraka na początku 2011 roku.

Radio wojskowe podało, że według niektórych relacji dwa pociski spadły również na pobliskie jordańskie miasto Akaba.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje