Atak samolotu bezzałogowego USA, nie żyje 13 osób

W ataku amerykańskiego samolotu bezzałogowego w Jemenie zginęło co najmniej 13 osób udających się samochodami na przyjęcie weselne - poinformowali w czwartek przedstawiciele władz Jemenu. Twierdzą, że Amerykanie wzięli te samochody za konwój Al-Kaidy.

Wcześniej lokalne media informowały o 15 ofiarach śmiertelnych tego ataku w prowincji Al-Bajda na południowym zachodzie kraju. Według tych źródeł 10 osób zginęło na miejscu, a pięć zmarło w szpitalu w wyniku odniesionych ran.

Agencja Associated Press informuje, powołując się na niewymienionego z nazwiska przedstawiciela władz, że podejrzewa się, iż w zmierzającym na wesele konwoju mogli jechać także bojownicy Al-Kaidy.

Reuters podkreśla, że USA nasiliły w Jemenie operacje samolotów bezzałogowych przeciwko działającej tam Al-Kaidzie Półwyspu Arabskiego (AQAP).

Reklama

Jemen jest jednym z najuboższych państw arabskich i przyczółkiem AQAP - organizacji od kilku lat uważanej przez Stany Zjednoczone za najbardziej niebezpieczny odłam Al-Kaidy.

AQAP przyznała się do zorganizowania 5 grudnia ataku na kompleks ministerstwa obrony w Sanie. Zginęły w tym ataku 52 osoby, a 167 zostało rannych. AQAP poinformowała na Twitterze, że zaatakowała siedzibę resortu obrony "ponieważ mieści się tam centrum sterowania samolotami bezzałogowymi" USA, a ponadto ministerstwo "gości amerykańskich ekspertów".

Dowiedz się więcej na temat: USA | samolot | atak | śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje