Awaryjne lądowanie w Pradze. Choroba przyczyną zachowania Polaka?

Lecący z Wysp Kanaryjskich do Warszawy samolot awaryjnie lądował w piątek wieczorem w Pradze z powodu alarmu bombowego, wszczętego przez obywatela Polski. Córka 68-letniego mężczyzny tłumaczy, że przyczyną dziwnego zachowania jej ojca może być choroba – informuje TVN24.

Samolot awaryjnie lądował w stolicy Czech, kiedy 68-latek oświadczył, że ma bombę. Po wylądowaniu ewakuowano pasażerów. Sprawca alertu tłumaczył, że "usłyszał głos Boga". Jego dalsze losy są uzależnione od wyników badań psychiatrycznych.

Reklama

Żona mężczyzny, która z nim podróżowała, powiedziała, że mąż cierpiał na zaburzenia psychiczne, a od kilku dni "zachowywał się dziwnie".

Cytowana przez TVN24 córka 68-latka tłumaczy, że jej ojciec nie jest terrorystą, a za jego zachowaniem rzeczywiście stać może choroba, ale nie psychiczna. "Tata jest chory na raka, obawiamy się, że to może być powiązane z tą chorobą" - stwierdziła.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje