​Bojownicy PKK zabili pięć osób. Demirtas krytykuje Ankarę

Rebelianci z Partii Pracujących Kurdystanu zabili w czwartek pięć osób, głównie żołnierzy, w odwecie za naloty tureckie na cele PKK na północy Iraku i w południowo-wschodniej Turcji. Działania Ankary krytykuje szef prokurdyjskiej HDP Selahattin Demirtas.

Źródła wojskowe poinformowały, że rebelianci z PKK przypuścili w czwartek atak na żołnierzy ochraniających konwój wojskowy w prowincji Sirnak w pobliżu granicy z Irakiem; trzej żołnierze, w tym jeden oficer, zginęli. Zginął też jeden z rebeliantów.

Reklama

W nocy ze środy na czwartek według tureckich źródeł kurdyjscy bojownicy otwarli ogień w stronę kawiarni w zamieszkanym głównie przez Kurdów mieście Diyarbakir; zabili oficera policji i cywila.

Fala przemocy nasiliła się w regionie w ubiegłym tygodniu, kiedy Turcja długo unikająca angażowania się w konflikt z Państwem Islamskim (IS), rozpoczęła ofensywę przeciwko dżihadystom na północy Syrii, a jednocześnie otworzyła drugi front przeciw kurdyjskim rebeliantom z PKK na północy Iraku po serii ich ataków na tureckie siły bezpieczeństwa.

W wywiadzie udzielonym w czwartek agencji Reutera lider opozycyjnej, prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) Selahattin Demirtas powiedział, że głównym celem operacji wojskowych Turcji w północnej Syrii i w Iraku nie jest walka z IS, lecz uniemożliwienie Kurdom utrzymania jedności terytorialnej.

Demirtas zarzucił też prezydentowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi i rządzącej w Turcji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), że wciągają kraj w konflikt w zemście za utratę przez AKP większości w czerwcowych wyborach powszechnych.

Prokurdyjska HDP po raz pierwszy uzyskała tyle głosów, by wejść do parlamentu. Wybory połozyły kres trwającym ponad dziesięć lat wyłącznym rządom islamskiej AKP.

Turcja niemal równocześnie rozpoczęła w miniony piątek naloty na obozy PKK w północnym Iraku i na pozycje IS w Syrii, a turecki premier Ahmet Davutoglu nazwał to "zsynchronizowaną walką z terrorem" - pisze Reuters.

Zaznacza, że naloty na PKK były na razie dotkliwsze niż na pozycje IS, toteż wzbudziły podejrzenia Kurdów, którzy uważają, że rzeczywistym celem władz w Ankarze jest utrzymanie w ryzach politycznych i terytorialnych dążeń Kurdów; Turcja zaprzecza.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje