Brigitte Macron: Nie jestem ani pierwszą, ani damą

W czwartkowym wywiadzie dla magazynu "Elle" Brigitte Macron rozwiewa kontrowersje wokół swojego aktualnego statusu w Pałacu Elizejskim. Odnosi się również do zamieszania, jakie wywołuje różnica wieku w jej małżeństwie z prezydentem Francji.

Podczas swojej kampanii prezydenckiej Emmanuel Macron zapewniał, że stworzy dla swojej żony "oficjalny status pierwszej damy". Działania te spotkały się jednak z silnym oporem społeczeństwa. W ciągu ostatnich trzech tygodni już ponad 314 tys. Francuzów podpisało petycję, w której sprzeciwiają się, m. in. finansowaniu działalności Macron i tytułowaniu jej "pierwsza damą". W związku z tym pozycja pierwszej damy zostanie określona przez tzw. kartę transparentności.

Reklama

W pierwszym od czasu kampanii wyborczej wywiadzie Brigitte Macron oświadczyła, że zależy jej na klarownej sytuacji:

"Najważniejsze, żeby wszystko było jasne. Tak jak moje poprzedniczki będę pełnić funkcję publiczną, ale od teraz Francuzi będą znali środki, którymi dysponuję". Macron sama nie pobiera pensji, ale opłacani z budżetu są jej współpracownicy.

Ponadto, jak powiedziała prezydencka małżonka, za pomocą oficjalnej strony internetowej Pałacu Elizejskiego, obywatele będą mogli dokładnie sprawdzić, z kim spotyka się i w jakie przedsięwzięcia angażuje. Jak mówią prezydenccy doradcy, działalność pani Macron, byłej nauczycielki, związana będzie głównie z kwestiami edukacyjnymi, a także problemem niepełnosprawności.

Pozbawiona tytułu żona prezydenta zapewnia w wywiadzie, że i tak nie przepadała za przydomkiem "pierwszej damy".

"Nie czuję się pierwszą damą. To przełożenie amerykańskiego wyrażenia, a ja nie lubię czegoś takiego. Nie czuję się pierwszą ani ostatnią, ani damą. Jestem Brigitte Macron".

Zapytana o wrażenia z bycia rezydentką Pałacu Elizejskiego, szczerze odpowiada:

"Przywykłam do tego, że Emmanuela spotykają niezwykłe i zastanawiam się, co będzie kolejną przygodą. Takie było te 20 lat" - dodaje.

Odnosi się również niezrozumienia, z jakim spotyka się jej małżeństwo. Dla przypomnienia, Briggitte jest aż o 24 lata starsza od swojego męża.

"Jedyną winą Emmanuala jest to, że jest ode mnie młodszy"- żartuje. - "Kiedy czytam o nas, mam wrażenie, że czytam historię kogoś kompletnie innego (...) Nasza historia jest taka prosta...".

Obecnie prezydencka para spędza wakacje w swojej prywatnej willi w Marsylii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy