Brytyjczycy lepią bałwany, żeby uniknąć powodzi

Zima w Wielkiej Brytanii znów daje się we znaki - obfite opady śniegu spowodowały chaos na drogach środkowej i północnej Anglii oraz Szkocji. Ale od weekendu zaczną się ulewy i mogą grozić powodzie.

Na razie na całym obszarze Wysp Brytyjskich trzyma mróz. Na północy ma jutro spaść do 17 centymetrów świeżego śniegu, w środkowej Anglii 10, a na wschodzie 2 i pół.

Reklama

Silny wiatr zwiastuje zawieje. Zimowe warunki spowodowały już śmierć kilku osób. W niedzielę w nocy zamarzła na dworze 25-letnia mieszkanka Kentu. Wczoraj, pod Derby, zmarł na hipotermię 42-letni mężczyzna wyłowiony z rzeki, do której spadł z oblodzonej drogi jego samochód.

Ponownie zamknięto wiele szkół. Jutro w Walii i zachodniej Anglii temperatura ma podskoczyć o 10 stopni, nadejdzie front atmosferyczny, spadną ulewne deszcze.

Urząd meteorologiczny wydał ponad 30 ostrzeżeń przed lokalnymi powodziami. Nie wydaje się, aby pomogły porady sprzed dwóch dni, kiedy urząd meteorologiczny sugerował lepienie bałwanów i usypywanie pryzm śniegu, co miałoby opóźnić jego topnienie. Czynniki oficjalne odżegnały się od tych sugestii - oficjalne stanowisko brzmi: "bałwany nie czynią różnicy".

IAR/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje