Brytyjczycy stawiają szlaban przybyszom ze wschodu Europy

Zjednoczone Królestwo nie zamierza patyczkować się z ludźmi pragnącymi przybyć na Wyspy z Europy Wschodniej. Szykuje się szlaban dla Serbów i Albańczyków.

Wicepremier Wielkiej Brytanii Nick Clegg opowiedział się za tym, by jeszcze bardziej niż jest to już praktykowane, ograniczyć napływ imigrantów z potencjalnych, nowych państw członkowskich UE.

Reklama

Więcej narodowych uprawnień

Obowiązujący obecnie 7-letni okres przejściowy, jaki musi być utrzymany w mocy do uzyskania pełnej swobody osiedlania się i podejmowania pracy, uważa on za niewystarczający.

Clegg twierdzi, że ze względu na przepaść ekonomiczną między niektórymi krajami okres przejściowy powinien być dodatkowo wydłużony dla obywateli określonych państw.

W przekonaniu szefa brytyjskich Liberalnych Demokratów władze Wielkiej Brytanii powinny mieć prawo odmówić obcokrajowcom zezwolenia na pobyt, jeżeli do Zjednoczonego Królestwa przyjechałoby więcej cudzoziemców, niż jest to pożądane.

Brytyjczycy chcą czuć się pewnie

"Nie chodzi o zaryglowanie drzwi, ale o uregulowanie napływu osób do Wielkiej Brytanii w ostrożny i uczciwy sposób" - można przeczytać w skrypcie przemówienia, które Clegg ma wygłosić dziś - "Wszyscy żyjący tu ludzie powinni mieć pewność, że nie będzie żadnych niespodzianek ani powodów do obaw, kiedy do UE wejdą nowe państwa członkowskie".

Status kandydatów do członkostwa w UE mają obecnie Albania, Islandia, Czarnogóra, Serbia i Turcja. Nowy przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapewniał niedawno, że w okresie najbliższych pięciu lat nie będzie żadnych pozytywnych decyzji w tej sprawie, tzn. że tak szybko państwa te nie staną się członkami UE.

Przed wyborami w maju przyszłego roku temat polityki imigracyjnej jest w Wielkiej Brytanii jednym z najgoręcej dyskutowanych. Premier David Cameron znajduje się pod silną presją arcykonserwatywnego skrzydła swojej partii, aby jeszcze przed wyborami wprowadzić bardziej rygorystyczne przepisy odnośnie polityki imigracyjnej.

Nowa konkurencja

Ze względu na pełne otwarcie unijnego rynku zatrudnienia dla Rumunów i Bułgarów na początku 2014 r. brytyjscy politycy koalicyjnego rządu bezustannie ostrzegają przed rzekomym napływem biedoty z tych krajów i obciążeniem, jakim ludzie ci staną się dla brytyjskiego systemu świadczeń socjalnych.

Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego dodatkowo wywierają presję na brytyjski rząd. Populistyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UK Independnence Party) awansowała w Wielkiej Brytanii do trzeciej pod względem popularności i depcze po piętach Partii Konserwatywnej i Partii Pracy.

Mekka dla Polaków

Według najnowszego spisu powszechnego w Anglii i Walii (nie obejmował Szkocji) na Wyspach Brytyjskich mieszka ponad 600 tys. Polaków, a część ekspertów ocenia, że może ich być nawet 700 tysięcy. To 10 razy więcej niż w 2001 roku. Tym samym Polacy są trzecią największą grupą obcokrajowców w Wielkiej Brytanii. Od 2011 roku Polacy w pełni korzystają ze swobód w podejmowaniu pracy na europejskim rynku zatrudnienia.

afp / Małgorzata Matzke

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje