​Brytyjskie media podzielone w sprawie przeniesienia ambasady w Izraelu

Brytyjskie media podzielone są we wtorek w ocenach decyzji prezydenta Donalda Trumpa o przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy. Po wzroście napięcia na granicy izraelsko-palestyńskiej zwracają uwagę na ryzyko destabilizacji procesu pokojowego.

"The Times" podkreślił, że co najmniej 55 ofiar śmiertelnych i ponad 2,7 tys. rannych w poniedziałkowych starciach na granicy oznacza, że był to najkrwawszy dzień w konflikcie izraelsko-palestyńskim od czterech lat.

Reklama

Dziennik zaznaczył, że decyzja Trumpa "prawdopodobnie wzmocni napięcia i zdestabilizuje proces pokojowy" ze względu na będący przedmiotem sporu status Jerozolimy, którą obie strony - Izrael i Palestyna - postrzegają jako swoją stolicę. Jak przypomniano, decyzja Stanów Zjednoczonych spotkała się z krytyką wielu państw, w tym Wielkiej Brytanii.

Komentator "Timesa" Richard Spencer ocenił, że choć "prezydent Trump mógł myśleć, że znalazł nowy sposób na zaprowadzenie pokoju między Izraelem a Palestyną, to wczorajsze wydarzenia przygnębiająco przypominały wyniki działań poprzednich administracji".

"Mogłoby dojść do jeszcze większej rzezi"

"Daily Telegraph" również zwrócił uwagę na oskarżenia pod adresem Hamasu, wysuwane przez USA, o propagandową mobilizację tłumów Palestyńczyków przeciwko Izraelowi.

Choć "zawsze było prawdopodobne, że decyzja o przeniesieniu ambasady wywoła reakcję, to nie znaczy, że to była błędna decyzja" - zaznaczył dziennik w komentarzu redakcyjnym.

"Utrata życia jest zatrważająca, ale izraelscy żołnierze musieli powstrzymać tysiące podpuszczonych przez Hamas demonstrantów przed nielegalnym przekroczeniem granicy. Gdyby udało im się przejść, mogłoby dojść do jeszcze większej rzezi" - oceniono.

"Telegraph" bronił decyzji Trumpa, podkreślając, że był on "oskarżany o to, że swoim podejściem niszczy arabsko-izraelski proces pokojowy, ale przecież proces ten nie istnieje i nie istniał już od lat".

"Amerykańscy przywódcy próbowali bez powodzeniem doprowadzić do postępu w jednej z najtrudniejszych do rozwiązania dysput na świecie. Trump ewidentnie ma nadzieję, że konfrontując Palestyńczyków z rzeczywistością ciągłego istnienia Izraela, może zmienić dynamikę sytuacji. (...) To potrwa, zanim Palestyńczycy uwierzą w jakikolwiek proces pokojowy realizowany przez Stany Zjednoczone, ale ich możliwości zaczynają się kończyć i muszą pogodzić się z nową rzeczywistością" - pisze dziennik.

"Kolejna katastrofa"

Natomiast "Guardian" podkreślił, że poniedziałkowe wydarzenia to "kolejna katastrofa", która zapadnie w pamięci Palestyńczyków na długie lata. 

Zdaniem komentatora gazety Simona Tisdalla, przeniesienie amerykańskiej ambasady do Jerozolimy i towarzysząca temu "pompatyczna okazałość ceremonii przekazywały sens trumpizmu: dużo hałasu i agresji, ale brak treści i sensu".

W relacji z Gazy dziennik opisał "panikę" wśród osób szukających swoich krewnych w pobliskich kostnicach i szpitalach, ale także determinację protestujących. 

"Guardian" zaznaczył, że desperacja mieszkańców Strefy Gazy wynika z tego, że wprowadzone przez Izrael blokady "zniszczyły gospodarkę" i doprowadziły do tego, że stopa bezrobocia wśród osób poniżej 25. roku życia przekracza 60 proc. Podkreślił, że skala agresji po obu stronach sporu była "szokująca nawet w porównaniu ze standardem ostatnich demonstracji", i że protesty prawdopodobnie będą kontynuowane.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje