Burmistrz Triestu o śmieciach na ulicach: nie jesteśmy w Neapolu

Falę protestów wywołały we Włoszech słowa burmistrza Triestu na północy kraju, który krytykując zalegające na ulicach miasta sterty niewywiezionych śmieci, stwierdził: "Nie jesteśmy w Neapolu".

Słowa te burmistrz Roberto Dipiazza skierował do mieszkańców miasta, prosząc ich o wszelkie sygnały dotyczące złego funkcjonowania firmy, odpowiedzialnej za wywóz śmieci. "To, co się dzieje, to hańba" - podkreślił.

Reklama

Przypominając, że miasto płaci za wywóz 38 milionów euro rocznie Dipiazza na portalu społecznościowym zaapelował do obywateli: "Kiedy widzicie, że firma nie pracuje, dzwońcie do mnie, bo nie jesteśmy w Neapolu, jesteśmy w Trieście". W ten sposób przywołał powtarzające się w przeszłości kryzysy śmieciowe w stolicy Kampanii.

Jak odnotowują włoskie media, porównanie to uznano za "nieszczęśliwe". Słowa wywołały oburzenie, nie tylko pod Wezuwiuszem.

Internauci uznali, że postępowanie burmistrza jest prowincjonalne i pełne uprzedzeń. "Ktoś, kto reprezentuje miasto, nie powinien posługiwać się stereotypami" - to jedna z opinii, przytoczonych przez agencję ADNKronos.

Jeden z oburzonych napisał zaś: "Od dzisiaj nie zachowujcie się tak, jak w Trieście".

Nieliczni stanęli w obronie Dipiazzy stwierdzając, że jest świetnym burmistrzem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje