Burundi: Zastrzelono generała z kręgu prezydenta

Nie żyje generał Adolphe Nshimirimanę, były szef wywiadu i bliski współpracownik prezydenta Pierre'a Nkurunziziy. Został zastrzelony w niedzielę w stolicy Burundi, Bużumburze - podały źródła w kancelarii szefa państwa i świadkowie.

Generał Nshimirimana, który odpowiadał za osobiste bezpieczeństwo prezydenta, został zastrzelony w samochodzie, w dzielnicy Kamenge w stolicy kraju. W ostrzale zginęło również jego trzech ochroniarzy.

Reklama

Atak ten - jak wskazuje agencja Reutera - zwiększa napięcia po kontestowanych niedawnych wyborach prezydenckich, w których po raz trzeci zwyciężył Nkurunziza. Był on jedynym kandydatem - wszyscy najpoważniejsi rywale wycofali się z wyborów, uznając, że Nkurunziza uczynił z nich farsę.

Z tego samego powodu przeciwnicy prezydenta zbojkotowali poprzednie wybory w 2010 r., a teraz oskarżali go o dyktatorskie zapędy, i dodatkowo o naruszenie konstytucji, która stanowi, że stanowisko szefa państwa piastować można tylko przez dwie kadencje. 

Nkurunziza odpowiadał, że ponieważ na pierwszą kadencję w 2005 r. został wybrany przez parlament, a nie w wyborach powszechnych, to nowa kadencja, o którą się ubiega, będzie jego drugą, a nie trzecią, zabronioną przez konstytucję.  

Ogłoszenie przez Nkurunzizę zamiaru pozostania na urzędzie wywołało protesty i niepokoje w kraju, w których zginęło wielu ludzi.  

10-milionowe Burundi, położone w środkowej Afryce, jest niepodległe od 1962 roku. Od tego czasu kraj był wielokrotnie wstrząsany konfliktem na tle etnicznym - walkami między Hutu, stanowiącymi większość, a mniejszością Tutsi. Szacuje się, że w sumie konflikt ten pochłonął ok. 300 tys. ofiar śmiertelnych. 

Dowiedz się więcej na temat: Burundi | strzelanina | Wybory | Afryka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje