Były doradca Janukowycza: Putin nie podpisze umowy z Ukrainą bez kamer

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie podpisze we wtorek w Moskwie żadnego tajnego porozumienia o przyłączeniu kraju do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu, gdyż prezydent Rosji Władimir Putin nie zgodzi się na niepubliczne ustalenia w tej sprawie.

Opinię tę przekazał były doradca Janukowycza, a obecnie analityk polityczny, Taras Czornowił. - Zawarcie tego porozumienia w chwili, gdy na Majdanie Niepodległości w Kijowie czwarty tydzień trwają demonstracje zwolenników integracji europejskiej, domagających się zmiany władz, jest Putinowi absolutnie nie na rękę - powiedział.

Reklama

Czornowił uważa, że w obecnej sytuacji Putin nie może sobie pozwolić na niepubliczne ustalenia z Janukowyczem, które mogą zakończyć się dla rosyjskiego prezydenta porażką, a nie - jak on sam oczekuje - sukcesem.

- Putin potrzebuje, żeby odbyło się to w świetle kamer, aby mógł ogłosić swoje zwycięstwo. Putin doskonale rozumie, że Janukowycz nie kontroluje już sytuacji na Ukrainie, że sypie się jego Partia Regionów, a struktury siłowe nie chcą wykonywać rozkazów swoich przełożonych - podkreślił ekspert.

Były doradca ukraińskiego prezydenta wskazuje także na gwałtownie malejące poparcie dla Janukowycza oraz mówi o "cichym buncie oligarchów" przeciwko polityce Janukowycza, co może zaowocować tym, że parlament nie ratyfikuje ewentualnej umowy o przystąpieniu Ukrainy do Unii Celnej.

Czornowił, który przez kilka lat był bliskim współpracownikiem Janukowycza, uważa, że wydarzenia na Ukrainie świadczą, że jego były szef utracił zdolność realnej oceny sytuacji.

- Współpracowałem z Janukowyczem od 2003 roku. Był to wówczas człowiek, który szybko podejmował wyzwania i tak samo reagował na wydarzenia. Dziś widzę człowieka zagubionego, który nie podejmuje samodzielnie decyzji, nie rozumie, w jakiej sytuacji się znajduje i co się wokół niego dzieje - powiedział.

Zdaniem analityka sposób rozumowania Janukowycza pozbawiony jest jakiejkolwiek logiki. - No bo jak ocenić to dzikie rozpędzenie przez milicję studenckiego Majdanu (30 listopada), kiedy protesty już praktycznie ucichały? Jak zrozumieć i wyjaśnić z punktu widzenia logiki próbę rozpędzenia protestów w czasie, gdy na Ukrainie znajdowali się wysocy przedstawiciele UE i USA i wszystko to było pokazywane na żywo w stacjach telewizyjnych świata? - pytał Czornowił.

Ekspert utrzymuje, że Janukowycz odgradza się od ludzi, którzy przynoszą mu złe nowiny, gdyż gotów jest wysłuchiwać wyłącznie pochwał pod swoim adresem. - Do jego gabinetu nie wchodzi się z własnymi myślami, lecz z jego własnymi myślami - mówi.

Pytany, czy prezydent może zdecydować się na ponowne użycie siły wobec ludzi demonstrujących na Majdanie Niepodległości, Czornowił odpowiada twierdząco.

- We wtorek Janukowycz jedzie do Moskwy, by coś od Putina uzyskać, i na pewno będzie tam pytany, czy kontroluje sytuację na Majdanie. Janukowycz może wydać rozkaz ataku, jednak czy znajdzie się dziś człowiek, który przekaże ten rozkaz niżej, dowództwu wojsk wewnętrznych i milicyjnych oddziałów specjalnych Berkut? - zastanawia się Czornowił.

Analityk wyraził nadzieję, że jeśli sytuacja w jego kraju nadal będzie się zaostrzać, oligarchowie z otoczenia Janukowycza znajdą sposób, by przekonać go do ustępstw wobec opozycji, co pozwoli prezydentowi spokojnie dotrwać do zaplanowanych w 2015 roku wyborów prezydenckich.

- Pierwszym krokiem powinna być dymisja rządu Mykoły Azarowa i powołanie rządu koalicyjnego, który zaakceptuje i opozycja i część frakcji Partii Regionów. Kolejny krok to nakłonienie Janukowycza do zgody na ograniczenie kompetencji szefa państwa, czyli powrót do zapisów konstytucji z 2004 roku - powiedział.

- Jeśli zaś Janukowycz zdecyduje się na radykalne kroki, to w najlepszym przypadku będzie z czasem zmuszony do opuszczenia kraju. Schronienie znajdzie wówczas tylko w Rosji - oświadczył Czornowił.

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje