Cameron: Istnieją "mocne przesłanki", iż chodzi o atak terrorystyczny

Brytyjski premier David Cameron powiedział w środę, że istnieją "mocne przesłanki" świadczące o tym, że brutalne zabójstwo mężczyzny we wschodnim Londynie było atakiem terrorystycznym. Według niepotwierdzonych oficjalnie informacji zginął brytyjski żołnierz. Dwaj pragnący zachować anonimowość przedstawiciele rządu brytyjskiego powiedzieli agencji AP, że atak był prawdopodobnie inspirowany ideologicznie przez radykalny odłam islamu.

Policja wciąż prowadzi śledztwo w tej sprawie, jednak istnieją "mocne przesłanki świadczące o tym, że chodzi o atak terrorystyczny" - powiedział Cameron, który obecnie przebywa z wizytą we Francji. Zapowiedział, że z powodu ostatnich wydarzeń skróci swój pobyt w tym kraju. - Nie damy się zastraszyć, nigdy się nie ugniemy - oświadczył. 

Reklama

Także burmistrz Londynu Boris Johnson powiedział, że istnieje "ogromne prawdopodobieństwo", iż chodzi o atak terrorystyczny. Prezydent Francji Francois Hollande wyraził solidarność z Wielką Brytanią i powiedział, że w ataku zginął brytyjski żołnierz, jednak Cameron tego nie potwierdził.

Nick Raynsford, poseł z okręgu, w którym doszło do ataku, również twierdzi, że ofiarą napaści padł jeden z żołnierzy stacjonujących w pobliskich koszarach, a według jednego ze świadków zaatakowany mężczyzna miał na sobie koszulkę z nazwą wojskowej organizacji dobroczynnej.

Wcześniej w środę Cameron zlecił zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sztabu antykryzysowego Cobra. Media zwracają uwagę, że zwoływane są one tylko w sprawach, które mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa państwa.

Zaatakowali mężczyznę idącego ulicą

Według świadków zdarzenia dwaj napastnicy o nieeuropejskich rysach, w wieku ok. 20 lat, nożem przypominającym maczetę lub topór rzeźnicki zaatakowali mężczyznę idącego ulicą w dzielnicy Woolwich we wschodnim Londynie. Jak podała agencja PA, obcięli mu głowę, wznosząc okrzyki "Allahu akbar" (Bóg jest wielki).

Napastnicy mieli przeciągnąć ciało ofiary na środek ulicy i tam je zostawić. Wymachując bronią palną i nożami, domagali się od znajdujących się w pobliżu ludzi, by robili im zdjęcia. "O wszystkim zapomnieli, martwili się tylko o to, czy robią im zdjęcia" - mówił jeden ze świadków.

W nagraniu udostępnionym mediom przez świadka widać mężczyznę trzymającego nóż w zakrwawionej ręce, który mówi: "Przykro mi, że kobiety musiały być tego świadkiem, ale u nas kobiety muszą oglądać to samo", po czym dodaje: "Nigdy nie będziecie bezpieczni. Obalcie swój rząd, nie zależy mu na was".

Zwiększono środki bezpieczeństwa

Przedstawiciel Scotland Yardu Simon Letchford poinformował, że policjanci otworzyli ogień do dwóch mężczyzn, którzy ich zdaniem byli uzbrojeni. Mężczyźni z ranami postrzałowymi zostali przewiezieni do dwóch różnych szpitali; stan jednego z nich jest ciężki. Letchford potwierdził, że zginęła jedna osoba.

Na miejscu tragedii oraz we wszystkich koszarach na terenie Londynu zwiększono środki bezpieczeństwa; teren w pobliżu miejsca ataku patrolują śmigłowce, najbliższe ulice zablokowano.

Ostatni udany atak terrorystyczny w Londynie miał miejsce w 2005 roku. Czterej młodzi radykałowie islamscy zdetonowali wówczas ładunki w środkach komunikacji publicznej; zginęły 52 osoby, a kilkaset zostało rannych. Dwa tygodnie później udaremniono podobny atak.

Dowiedz się więcej na temat: Londyn | David Cameron

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje