Cameron między młotem a kowadłem w kwestii imigracji

Brytyjski premier David Cameron znalazł się między młotem a kowadłem w kwestii spodziewanego masowego napływu Rumunów i Bułgarów po 1 stycznia. Z jednej strony, wiążą go unijne przepisy o swobodnym dostępie do rynku pracy, z drugiej - opinia większości wyborców prowadzi go do konfliktu z Komisją Europejską.

Dziennik "The Daily Telegraph" cytuje dziś słowa premiera Camerona. "Na przyszłość powinno się zakazać nieograniczonej imigracji z nowych, uboższych państw Unii Europejskiej. Wielka Brytania musi uniknąć pomyłki, jaką było wpuszczenie do kraju po 2004 roku półtora miliona imigrantów z Polski i innych państw akcesyjnych na wschodzie Europy".

Reklama

Trudno orzec, czy David Cameron naprawdę wierzy czy nie w zagrożenia, jakie - zdaniem brytyjskiej prawicy - niesie spodziewana fala imigrantów z Bałkanów. Ale wierzy w nie zdecydowanie większość społeczeństwa, znaczny odłam jego własnych posłów konserwatywnych i część prasy.

Dzisiejszy "Daily Mail" przynosi informację, że największy brytyjski związek zawodowy Unite wydaje już broszury po rumuńsku i bułgarsku, oferując imigrantom porady, jak starać się o zapomogi. Z drugiej strony, tygodnik "The Economist" sugeruje, że Brytyjczycy są niechętni dalszej imigracji tylko w teorii, a w praktyce podchodzą nader przyjaźnie do dotychczasowej, głównie z Polski.

Dowiedz się więcej na temat: David Cameron | Wielka Brytania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje