Carl Bildt: Nigdy nie zamkniemy drzwi przed Ukrainą

Nigdy nie zamkniemy drzwi przed Ukrainą, ale to ona musi zdecydować, czy przez nie przejdzie - mówił w Waszyngtonie szef MSZ Szwecji Carl Bildt. Nie był zaskoczony decyzją Kijowa zawieszenia przygotowań do umowy z UE, biorąc pod uwagę brutalne groźby Rosji.

- Nie poddajemy się. Nasza oferta pozostaje taka sama, nasze drzwi są otwarte, ale to od Ukraińców zależy, czy chcą przez nie przejść; nigdy nie zamkniemy drzwi przed Ukrainą  - powiedział Carl Bildt podczas debaty w czwartek w waszyngtońskim Brookings Institution.

Reklama

Wskazując na "lawinę gróźb" i "brutalną grę" ze strony Rosji, przyznał, że nie jest zaskoczony decyzją rządu w Kijowie, który ogłosił w czwartek, że zawiesza przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE na szczycie w Wilnie w przyszłym tygodniu.

Bildt powiedział, że trudno mu sobie wyobrazić, by Ukraina - jeśli nie podpisze umowy z UE - zdecydowała się na wejście do unii celnej, jaką Rosją tworzy z Białorusią i Kazachstanem. - Ukraina nie idzie na zachód, nie idzie na wschód, ale myślę, że może iść na dno, biorąc pod uwagę stan jej gospodarki  - powiedział dopytywany o kierunek, jaki po szczycie w Wilnie obierze Ukraina.

"Ukraina desperacko potrzebuje FT"

Zdaniem Bildta niepodpisanie umowy z UE będzie mieć dla ukraińskiej gospodarki w długiej perspektywie dla "negatywne konsekwencje". - Ukraina desperacko potrzebuje FTA (umowy o wolnym handlu z UE - przyp. red.), bo ta umowa oznacza dostęp do rynku, pieniądze i modernizację. Ale w ostatecznym rozrachunku to od Ukrainy zależy, którą drogą pójdzie - powiedział. Podkreślił, że oferta UE jest "bardzo hojna", nawet hojniejsza niż otrzymały inne kraje.

Bildt dodał, że oczekuje w najbliższych tygodniach i miesiącach "bardzo interesującej debaty" wewnętrznej na Ukrainie. Wielu Ukraińców jest bowiem niezadowolonych z rozwoju sytuacji. - Już teraz są tytuły takie jak "Czarny czwartek" - powiedział. Taki tytuł, po ogłoszeniu decyzji rządu w Kijowie nosił artykuł, jaki ukazał się w czwartek "Ukraińskiej Prawdzie".

Ostatecznie Ukraina wybierze jednak "europejski kurs"

Także ambasador Polski w Waszyngtonie Ryszard Schnepf, który wziął udział w debacie w Brookings Institution nie krył rozczarowania rozwojem sytuacji w Kijowie. - Prezydent Wiktor Janukowicz i w mniejszym stopniu Ukraina, zachowują się jak ładna dziewczyna, która chce przyciągnąć uwagę dwóch adoratorów  - powiedział. Wyraził przekonanie, że ostatecznie Ukraina wybierze jednak "europejski kurs" bo oferta Unii Europejskiej jest długoterminowo znacznie  atrakcyjniejsza niż rosyjska.

Schnepf podkreślił, że dla Polski podpisanie umowy stowarzyszeniowej przez Ukrainę jest tak ważne, gdyż liczymy, że "to wymusiłoby też na innych krajach w regionie modernizację w zgodzie z europejskimi standardami". Wyraził przekonanie, że być może za mało wysiłku zostało włożone w przekonanie Rosji, że Partnerstwo Wschodnie to projekt "przyjazny". Również on podkreślił, że drzwi UE dla Ukrainy "muszą pozostać otwarte".

Umowa stowarzyszeniowa oraz umowa o wolnym handlu między UE a Ukrainą miała zostać podpisana 29 listopada na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie pod warunkiem spełnienia przez Kijów  postawionych przez UE warunków. W czwartek rząd ukraiński ogłosił jednak rozporządzenie o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy. Jak tłumaczył wicepremier Jurij Bojko, rząd w Kijowie podjął tę decyzję, bo chce uporać się z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją oraz dlatego, że UE nie zaproponowała żadnego zadośćuczynienia za wynikające z tego straty.

Szwecja i Polska były inicjatorami zainaugurowanej w 2009 roku unijnej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego dla wschodnich sąsiadów Unii Europejskiej.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Rosja | Wiktor Janukowycz | Carl Bildt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy