"Castro pozostanie w naszej pamięci jako wybitny polityk"

​Były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow ocenił w sobotę, że Fidel Castro uczynił wszystko, by zburzyć na Kubie system kolonialny i wprowadził swój kraj na drogę samodzielnego rozwoju. Nazwał go unikalną osobowością i powiedział, że do końca łączyła ich przyjaźń.

"Jest dla mnie prawdziwym przeżyciem to, że czas Fidela zakończył się. On pozostanie w naszej pamięci jako wybitny polityk, nieprzeciętny człowiek i nasz przyjaciel" - powiedział Gorbaczow, cytowany przez dziennik "Komsomolskaja Prawda".

Reklama

Były prezydent ZSRR ocenił, że przywódca rewolucji kubańskiej "wzmocnił swój kraj w czasie najostrzejszej blokady amerykańskiej" i wprowadził Kubę "na drogę samodzielnego, niezależnego rozwoju".

"Pozostaliśmy przyjaciółmi do końca"

Twórca pieriestrojki powiedział, że podczas spotkań i rozmów z Castro obaj blisko się zaprzyjaźnili i pozostali przyjaciółmi do końca. Rosyjski polityk nazwał Castro "unikalną, niepowtarzalną osobowością". Zdaniem Gorbaczowa nie należy teraz oczekiwać istotnych zmian na Kubie, w tym zmian w stosunkach z Rosją, które tak jak obecnie, pozostaną dobre.

Szczątki Castro zostaną skremowane

Szczątki Fidela Castro, ojca rewolucji kubańskiej, który zmarł w piątek wieczorem czasu lokalnego w Hawanie w wieku 90 lat , zostaną skremowane w sobotę - poinformował jego brat i przywódca Kuby Raul Castro.

"Zgodnie z wolą wyrażoną przez towarzysza Fidela, jego szczątki zostaną poddane kremacji we wczesnych godzinach" rannych w sobotę - ogłosił Raul Castro w telewizji kubańskiej.

Raul Castro osobiście poinformował w telewizji o śmierci słynnego El Comandante. "Komendant i przywódca rewolucji kubańskiej zmarł wieczorem o godz. 22.29" - oświadczył Raul Castro.

Na razie kubańska telewizja państwowa nie podała więcej żadnych szczegółów. Jak pisze portal BBC News, zwolennicy Fidela chwalili go jako człowieka, który Kubę oddał z powrotem ludziom, ale jego przeciwnicy oskarżali go o brutalne tłumienie opozycji.

"Był ojcem rewolucji kubańskiej"

Nazywany "ojcem rewolucji kubańskiej" Fidel Castro jeszcze w sierpniu pojawił się publicznie z okazji swoich 90. urodzin. Był to pierwszy i ostatni raz od kwietnia br., gdy wystąpił z przemówieniem na zakończenie plenum Komunistycznej Partii Kuby. Przyznał wówczas, że jest w zaawansowanym wieku, ale kubańskie koncepcje komunistyczne są nadal aktualne i "Kubańczycy zwyciężą"; zachęcał swoich następców, aby szli dalej jego drogą.

Po przebytej dziesięć lat temu skomplikowanej operacji, której charakteru nigdy nie ujawniono, Fidel Castro przekazał piastowane funkcje państwowe i partyjne swemu młodszemu bratu Raulowi. W 2006 r. Raul stanął na czele rządu, a w 2008 r. objął oficjalnie stanowisko prezydenta i rozpoczął reformy, nazwane "aktualizacją socjalistycznego modelu gospodarki".

Od tego czasu Fidel żył na uboczu, ogłaszając tylko od czasu do czasu własne komentarze na temat aktualnych wydarzeń, jak np. na temat wizyty prezydenta USA Baracka Obamy na Kubie.

Obama odwiedził Kubę w marcu br., czyniąc to jako pierwszy przywódca USA od 88 lat. Castro niechętnie zareagował na jego wezwanie do Kubańczyków, by spoglądali w przyszłość. Napisał później, że amerykański prezydent powinien się zapoznać z historią Kuby oraz, że Kubańczycy "nie potrzebują, by imperium im cokolwiek dawało".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje