Chcą ją odłączyć od aparatury. Rodzina wywalczyła zmianę terminu

Siódmego stycznia amerykańska trzynastolatka, u której stwierdzono śmierć mózgu, ma zostać odłączona od respiratora - tak zdecydował kalifornijski sąd w sprawie Jahi McMath. Dziewczyna miała wylew w trakcie operacji usunięcia migdałków.

Szpital w Oakland uważa, że Jahi nie żyje i nie można jej pomóc. Matka nastolatki nie podziela jednak tej opinii.  - Nienawidzę tego, że mówią o niej zmarła albo ciało. Nie używają nawet jej imienia. Wcześniej było inaczej. To zupełny brak szacunku - podkreśla Nailah Winkfield, matka 14-latki.

Reklama

 - Naszym zdaniem Jahi żyje. Porusza się, gdy mówi do niej matka - podsumowuje Christopher Dolan, prawnik pomagający rodzinie dziewczynki.

Początkowo planowano odłączenie od maszyny podtrzymującej oddychanie z końcem grudnia. Jednak rodzina, która twierdzi, że dziewczynka reaguje na bodźce, wywalczyła w sądzie zmianę terminu.

CNN Newsource/x-news
Dowiedz się więcej na temat: szpital | dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje