Chicago: Polonia czekała na prezydenta

Katastrofa pod Smoleńskiem szczególnie dotknęła Polonię w Chicago, która przygotowywała się do wizyty prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Prezydent Kaczyński miał odwiedzić Chicago w dniach 29 kwietnia -1 maja.

- Życzeniem prezydenta było odwiedzenie Chicago jeszcze przed zakończeniem kadencji - powiedział konsul generalny RP Zygmunt Matynia. Ostatnia wizyta prezydenta Lech Kaczyńskiego w Chicago miała miejsce we wrześniu 2007 roku. Wtedy - jak przypomniał Matynia - prezydent obiecał, że odwiedzi tamtejszą Polonię jeszcze raz w czasie dobiegającej końca kadencji.

Reklama

Konsul generalny w Chicago powiedział, że w niedzielę miał witać na chicagowskim lotnisku delegację z Polski, z ministrem Mariuszem Handzlikiem. Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, który jest jedną z ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, miał przedstawić dokładny plan wizyty Lecha Kaczyńskiego w Chicago.

- Prezydent miał wziąć udział w Trzeciomajowej Paradzie. Miał iść w pierwszym szeregu razem z małżonką Marią Kaczyńską i z przedstawicielami najwyższych władz stanu Illinois i miasta Chicago - powiedział konsul Matynia.

Lech Kaczyński został zaproszony na obchody Dnia Polonii, rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja oraz Dnia Flagi.

Na pokładzie prezydenckiego samolotu zginął także Wojciech Seweryn, inicjator powstania Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Katyńskich w Chicago.

Do księgi kondolencyjnej wystawionej w konsulacie generalnym RP wpisują się nie tylko Polacy mieszkający w Chicago, ale również Amerykanie. Zdaniem konsula Matyni tragedia pod Smoleńskiem spowodowała, że wielu Amerykanów po raz pierwszy dowiedziało się o zbrodni katyńskiej.

- Tłumaczyłem wielu amerykańskim dziennikarzom, dlaczego tak wiele osób z rządowej administracji chciało wziąć udział w uroczystościach w Katyniu. Amerykanie próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego Katyń jest dla Polaków tak ważny - komentował Matynia.

Wczoraj do księgi kondolencyjnej w konsulacie RP w Chicago wpisał się gubernator stanu Illinois Pat Quinn oraz dowódca oddziałów Gwardii Narodowej w stanie Illinois, generał Robert Pratt. Generał wspominał polskich dowódców wojskowych, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem.

Amerykańscy żołnierze z oddziałów Gwardii Narodowej z Illinois służyli pod dowództwem tragicznie zmarłych polskich generałów w 2005 r. w Iraku i obecnie w Afganistanie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje