Chiny: Kolejny lekarz zabity przez niezadowolonego pacjenta

Chińskie władze zastanawiają się, jak zapewnić bezpieczeństwo pracownikom służby zdrowia, tymczasem w piątek kolejny lekarz zginął z rąk niezadowolonego pacjenta. Ataki na personel medyczny stają się w Chinach coraz częstsze, a lekarze coraz bardziej się boją.

33-letni mężczyzna o nazwisku Lian, rozczarowany efektami operacji jamy nosowej, rzucił się z nożem na lekarzy oddziału chorób ucha, nosa i gardła szpitala w mieście Wenling w prowincji Zhejiang. Jeden z zaatakowanych zmarł na miejscu, drugi odniósł poważne obrażenia serca i walczy o życie. Trzeci, lekko ranny, jest pod obserwacją. Sprawcę napaści aresztowano - podały państwowe media.

Reklama

Przyczyną tego i tysięcy innych ataków na pracowników służby zdrowia, do których dochodzi w Chinach każdego roku, było niezadowolenie pacjenta z powodu wysokich kosztów i nieskuteczności leczenia. Do przepychanek i pobić dochodzi na tym tle regularnie. W poniedziałek kilka osób dotkliwie pobiło troje lekarzy w Kantonie na południu kraju. Rozgniewało ich, że nie mogli natychmiast zabrać zwłok zmarłego krewnego do domu.

- Praca lekarza w Chinach jest jak chodzenie po linie albo stąpanie po cienkim lodzie  - powiedział ginekolog z Trzeciego Szpitala Akademii Medycznej w Kantonie Liu Shiyi. Wyjaśnił, że pracownicy chińskiej służby zdrowia żyją w bezustannym strachu, narażeni na ataki ze strony pacjentów i ich krewnych.

"Boimy się tego, więc staramy się nauczyć, jak się przed tym bronić"

- Boimy się tego, więc staramy się nauczyć, jak się przed tym bronić. Na przykład zawsze siadamy tak, by móc obserwować drzwi, i zawsze pozostawiamy sobie drogę ucieczki - dodał.

Według oficjalnych danych w 2012 roku w wyniku agresji pacjentów i ich krewnych zginęło siedmioro chińskich lekarzy, a 28 zostało rannych. Chińskie Stowarzyszenie Szpitali obliczyło, że liczba napaści na lekarzy zwiększyła się z 20,6 ataków przypadających na jeden szpital w 2008 roku do 27,3 ataków na każdy szpital w roku 2012.

Chińskie ministerstwo zdrowia wspólnie z policją opublikowało niedawno nowe wytyczne dla szpitali, mające zapewnić ich personelowi bezpieczeństwo. Zalecenia mówią o większej liczbie strażników - przynajmniej jednym na każde 20 łóżek - oraz instalacji kamer monitoringu, przycisków alarmowych i skanerów do wykrywania broni.

Według ekspertów i samych lekarzy środki te nie będą jednak skuteczne, jeżeli nie będzie towarzyszyła im gruntowna reforma systemu służby zdrowia.

- Źródłem problemu jest wadliwy system opieki zdrowotnej. Pacjentów jest coraz więcej, a lekarzy nie wystarcza - powiedział Liu. Niedobór specjalistów sprawia, że pacjenci muszą długo czekać na badania. Lekarze natomiast są zmęczeni, brakuje im czasu i cierpliwości, by wszystko dokładnie tłumaczyć chorym i ich rodzinom. Prowadzi to do konfliktów, które czasem kończą się tragicznie.

Zdaniem chińskiego specjalisty ds. służby zdrowia Zhu Youdiego w Chinach doszło do "kryzysu wzajemnego zaufania i komunikacji między szpitalem a pacjentem".

Sytuację pogarszają relatywnie niskie pensje lekarzy. Według wyników ankiety Chińskiego Stowarzyszenia Lekarzy Medycyny (CSLM) 95 proc. lekarzy w tym kraju jest niezadowolonych z wynagrodzenia, które wynosi średnio tylko o 19 proc. więcej niż otrzymuje przeciętny chiński pracownik. Na przykład Liu, który aby zostać specjalistą ginekologiem studiował przez 8 lat, a obecnie pracuje w renomowanym szpitalu w bogatej metropolii, zarabia ponad 3 tys. juanów miesięcznie (ponad 1,5 tys. zł) - tyle samo co kelner, ekspedient lub kucharz w tym samym mieście.

Część lekarzy przyjmuje łapówki od pacjentów, co wzbudza w nich dodatkowy gniew, zwłaszcza jeśli leczenie okaże się nieskuteczne. Jeżeli lekarzowi uda się im pomóc, "pacjenci chętnie wręczają łapówki. Ale jeśli lekarz przyjmie łapówkę, a nie uda mu się uleczyć chorego, ten straci zarówno życie, jak i pieniądze, a jego krewni będą bardzo rozgniewani. Nie sposób prosić ich, by zachowywali się racjonalnie" - powiedział Zhu, cytowany przez amerykański dziennik "USA Today".

Z drugiej strony niskie pensje i ciągłe zagrożenie atakami ze strony niezadowolonych pacjentów odstraszają Chińczyków od zawodów medycznych, pogłębiając problem niedoboru lekarzy. 78 proc. ankietowanych przez CSLM lekarzy zadeklarowało, że nie chcą, by ich dzieci studiowały medycynę. Inne badanie w 316 chińskich szpitalach wykazało, że prawie 40 proc. zatrudnionego w nich personelu medycznego planuje zmianę zawodu w związku z zagrożeniem przemocą.

Dowiedz się więcej na temat: lekarz | pacjenci | Chiny | śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje