​Chiny: Nastolatek uwolniony po internetowym poruszeniu

Chińska policja zwolniła 16-letniego blogera po protestach internautów zarzucających władzom cenzurowanie wypowiedzi. Nastolatek był pierwszą osobą zatrzymaną po wprowadzeniu kary więzienia za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w internecie.

Zwolnienie w poniedziałek licealisty nazwiskiem Yang z zachodniej prowincji Gansu stanowi zwycięstwo wielu mikroblogerów, którzy protestowali online od jego zatrzymania w ubiegły wtorek.

Yang, który umieszczał komentarze na chińskim odpowiedniku Twittera, napisał na blogu, że mężczyzna, którego śmierć policja określiła jako samobójstwo, zginął zamordowany.

Reklama

Według policji mężczyzna popełnił 12 września samobójstwo, skacząc z wysokiego budynku po wizycie w klubie karaoke, a "fałszywe" wpisy internetowe Yanga doprowadziły do tego, że ludzie zaprotestowali.

Yang według oficjalnej chińskiej agencji Xinhua odsiedział tydzień za "złamanie przepisów administracyjnych", a zatrzymano go pod zarzutem "prowokowania kłopotów".

"W świetle tego, że Yang jest nastolatkiem, i biorąc pod uwagę, że współpracował podczas dochodzenia i wyraził szczerą skruchę za popełnione przestępstwo (...) policja (...) zastosowała łagodną karę" - podała Xinhua.

Nowe przepisy, zgodnie z którymi rozpowszechnianie w internecie nieprawdziwych wiadomości grozi trzema latami więzienia, Chiny ogłosiły na początku września. Celem kar jest powstrzymanie rozpowszechniania w internecie, jak to określiły władze, lekkomyślnych pogłosek.

Internauci mogą zostać oskarżeni o zniesławienie, jeżeli zamieszczoną przez nich pogłoskę lub niepotwierdzoną informację obejrzy 5 tys. osób lub zostanie ona skopiowana i zamieszczona na innych stronach więcej niż 500 razy. Za zniesławienie grozi w Chinach kara do trzech lat więzienia.

Przepisy zawierają wyjaśnienie, co zostaje uznane za "poważny przypadek" rozpowszechniania nieprawdziwych informacji lub plotek w internecie. Chodzi np. o materiały, które powodują moralne cierpienie w związku z tematem plotki, oraz nieprawdziwe informacje, które wywołują protesty, zamieszki etniczne lub religijne oraz wywierają "negatywny efekt międzynarodowy".

Nowe regulacje dotyczą też wpisów w internecie, których skutkiem są samobójstwa lub samookaleczenia, a także oszustwa finansowe lub prowokowanie kłótni w internecie.

Internauci jednak negatywnie zareagowali na nowe zasady. "500 kopii wpisów czy 5 tysięcy odsłon tworzy się bardzo szybko. Teraz będziemy obawiali się powiedzieć nawet słowo" - napisał jeden z użytkowników popularnego w Chinach mikroblogu Weibo.

Według analityków nowe przepisy są sposobem na kontrolowanie opinii wyrażanych w internecie. Chodzi szczególnie o blogi, na których coraz częściej internauci publikują krytyczne komentarze, w tym dotyczące korupcji wśród urzędników państwowych. Popularne na świecie amerykańskie portale społecznościowe Facebook, Google+ i Twitter są w Chinach zablokowane.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje