Chiny w szoku po zamachu. "Byli zarzynani przez obcych"

​Chiny w szoku po zamachu na stacji kolejowej w Kunmingu w południowo-zachodnich Chinach. W sobotę późnym wieczorem grupa nożowników zaatakowała tam podróżnych. Zginęło 29 osób, a 130 zostało rannych. Agencja Xinhua nazwała to wydarzenie "chińskim 11 września".

W komentarzu po tragedii Xinhua podkreśla, że był to atak terrorystyczny przeprowadzony przez separatystów z Xinjiangu.

Reklama

- Jakiekolwiek próby tłumaczenia ataku, tak jak w poprzednich tego typu sytuacjach, do których dochodziło już w Chinach, wypadają słabo na tle krwawego obrazu, gdzie matki, synowie i córki byli zarzynani przez obcych - pisze w komentarzu Xinhua.

Jego autor zwraca uwagę, że był to nie tylko zamach terrorystyczny, ale też poważna zbrodnia przeciwko ludzkości. Agencja przypomina wydarzenia z października 2013 roku, kiedy na Placu Tiananmen w Pekinie separatyści z Xinjiangu wjechali w tłum ludzi. Zginęło wówczas 5 osób, a 40 zostało rannych. 

Atak potępiła już Francja i ONZ, ale czekamy na kolejne głosy potępienia - kończy Xinhua. 

Dowiedz się więcej na temat: Chiny | zamachy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje