Chorwackie władze nie mogą potwierdzić egzekucji zakładnika

Rząd nie może ze "100-procentową pewnością" potwierdzić śmierci chorwackiego zakładnika, do stracenia którego przyznał się egipski odłam Państwa Islamskiego (IS). Władze starają się potwierdzić autentyczność fotografii przedstawiającej zdekapitowane ciało - poinformował w środę chorwacki premier Zoran Milanović.

Zdjęcie było rozpowszechniane na Twitterze z kont użytkowników popierających ugrupowanie Prowincja Synaj, które uznaje zwierzchność IS.   

Reklama

- Obecnie nie możemy potwierdzić na 100 proc., że to prawda, i nie wiem, czy będziemy mogli to uczynić w najbliższych dniach, ale to, co widzimy, nie wygląda dobrze, wygląda strasznie - oświadczył Milanović. - Nie przestaniemy go szukać, dopóki jest choćby cień nadziei - dodał. 

31-letni obywatel Chorwacji Tomislav Salopek został porwany 22 lipca w drodze do pracy, ok. 20 km od Kairu. Pracował dla francuskiego przedsiębiorstwa Compagne Generale de Geophysique (CGG).  

Wcześniej porywacze opublikowali w internecie zdjęcie, na którym widać było zwłoki; obok w piasek zatknięte były sztandar IS i sztylet. Zdjęcie zawierało podpis mówiący o "zabiciu chorwackiego zakładnika z powodu udziału jego kraju w wojnie przeciwko Państwu Islamskiemu".

Autentyczności zdjęcia nie potwierdzono. O publikacji powiadomił portal SITE monitorujący strony islamistyczne.  Jeśli informacje się potwierdzą, Chorwat będzie pierwszym zachodnim obywatelem straconym przez dżihadystów w Egipcie.  

W zeszłym tygodniu dżihadyści opublikowali nagranie wideo z zakładnikiem. Na nagraniu mówił on, że zostanie zabity, jeśli władze Egiptu w ciągu 48 godzin nie spełnią żądań porywaczy, czyli nie uwolnią "trzymanych w więzieniu muzułmanek".

W oświadczeniu czytanym z kartki zakładnik powiedział, że porwała go grupa Wilajat Sinai; jest to arabska nazwa ugrupowania Prowincja Synaj. 

Dowiedz się więcej na temat: Chorwacja | Państwo Islamskie | egzekucja | Zakładnik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy