Co najmniej 29 cywilów zginęło w ataku bombowym w Syrii

Co najmniej 29 cywilów zginęło w ataku bombowym na wioskę położoną we wschodniej Syrii. Według informacji Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, ładunek został zrzucony z rosyjskich samolotów bojowych. Wśród zabitych jest siedmioro dzieci i kobieta. Zdaniem organizacji, liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.


Reklama

Zbombardowana wioska leży 20 kilometrów na południowy wschód od Deir al-Zor - stolicy prowincji o tej samej nazwie. 

Jak podkreśla Obserwatorium, współpracujący z nim lokalni aktywiści potrafią rozróżnić samoloty syryjskie, rosyjskie i koalicji amerykańskiej. Stąd duże prawdopodobieństwo, że maszyny atakujące wioskę należały do strony rosyjskiej.

Kontrolowana przez ekstremistów z tzw. Państwa Islamskiego prowincja jest od kilku tygodni obiektem intensywnych ataków. Siły rządowe próbują odzyskać zagarnięte przez fundamentalistów tereny. Wczoraj na sąsiadującą wioskę Tabia Dżazira spadły bomby, zabijając 44 cywilów. Nie wiadomo jednak, kto odpowiada za nalot. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy