"Co właściwie dalej?". Niemieckie media o spotkaniu Trumpa z Kimem

Niemieckie media komentują szczyt Donald Trump - Kim Dzong Un. "Im uważniej przyjrzeć się uzgodnieniom między Kimem a Trumpem, tym bardziej nasuwa się pytanie, co właściwie dalej" - napisał "Der Spiegel".

Niemiecka prasa dość sceptycznie ocenia w środę rezultaty spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Płn. Kim Dzong Unem w Singapurze, wskazując na niewiele konkretów i wybijając zapowiedź wstrzymania amerykańsko-południowokoreańskich manewrów.

Reklama

"Der Spiegel" odnotował satysfakcję Trumpa ze spotkania z Kimem pisząc, że prezydent USA jak mało kto prezentuje swe "domniemane sukcesy". Niemiecki tygodnik napisał, że niejeden polityk w Waszyngtonie jest "mniej zachwycony".

Podczas gdy Trump jako sukces obwieszcza sam fakt, że w ogóle doszło do spotkania z przywódcą Korei Północnej, inni sceptycznie oceniają wyniki tego spotkania - pisze "Spiegel" w wydaniu online i wyraża opinię, że "mają oni po temu dobre powody: im uważniej przyjrzeć się uzgodnieniom między Kimem a Trumpem, tym bardziej nasuwa się pytanie, co właściwie dalej".

"Spiegel" zwraca uwagę na obiecane przez Trumpa wstrzymanie wspólnych amerykańsko-południowokoreańskich ćwiczeń wojskowych i odnotowuje, że w północnokoreańskich mediach jest to przedstawiane jako wielki rezultat szczytu w Singapurze, ponieważ Waszyngton spełnił żądanie, wysuwane przez Pjongjang od dawien dawna.

"Kim ze swej strony praktycznie nie musiał za to pójść na wielkie ustępstwa" - akcentuje tygodnik i dodaje, że o tej inicjatywie Trumpa nie była z wyprzedzeniem poinformowana Korea Płd.

"Próbuje się jeszcze ustalić, co to wszystko znaczy, mówią dyplomatycznie w Seulu" - wskazuje "Spiegel" i zwraca uwagę, że "jeśli chodzi o obronę przed Koreą Północną (i Chinami) Korea Południowa nadal zdaje się na sojusz z USA". "Z troską spogląda się więc w Seulu na wszystko, co może wskazywać, że Waszyngton mógłby zredukować liczebność swych wojsk, bądź zmniejszyć swe zaangażowanie w tym regionie, zanim znalezione zostanie prawdziwe rozwiązanie pokojowe" - podkreśla "Spiegel".

W artykule odnotowano również stanowisko japońskiego resortu obrony, zgodnie z którym obecność wojskowa USA w Korei Południowej i wspólne ćwiczenia są ważne dla bezpieczeństwa w Azji Wschodniej. Japoński minister obrony Itsunori Onodera podkreślił, że jego kraj jest zdecydowany kontynuować zarówno wspólne ćwiczenia wojskowe z USA, jak i rozbudowę systemów obrony przed ewentualnymi atakami rakietowymi ze strony Korei Północnej.

Amerykanie zrezygnowali ze strategii "maksymalnej presji"

Według "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Kim "otrzymał w Singapurze coś, na co mieli nadzieję jego dziadek i ojciec - negocjował z Ameryką jak równy z równym - nie oferując prawie niczego w zamian".

"FAZ" pisze, że porozumienie podpisane przez Trumpa i Kima w Singapurze nie spełnia "przynajmniej tych największych oczekiwań". Korea Północna deklaruje wprawdzie wolę "pełnej denuklearyzacji" Półwyspu Koreańskiego, ale nie podano ram czasowych ani konkretów dotyczących procesu likwidacji północnokoreańskiego arsenału nuklearnego. Niemniej jednak negocjacje w tej sprawie mają być kontynuowane, ze strony USA pod przewodnictwem sekretarza stanu Mike’a Pompeo. "FAZ" zwraca uwagę, że Pompeo stoi na stanowisku, iż warunkiem zniesienia sankcji wobec Korei Północnej jest możliwa do zweryfikowania likwidacja programu nuklearnego Pjongjangu.

"FAZ" wyraża opinię, że na szczycie w Singapurze Amerykanie zrezygnowali ze swej strategii "maksymalnej presji". Kim powiedział, że droga do spotkania z Trumpem była trudna. "FAZ" akcentuje, że to, co ma nastąpić teraz będzie zapewne jeszcze trudniejsze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy